Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polisa na życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polisa na życie. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 maja 2013

KREDYT HIPOTECZNY, CZY BANK RODZINNY?


Hipoteczni kredyciarze: najwięksi naiwniacy naszych czasów. Praca na dwa etaty, depresja, sześciopak piwa.. I tak przez 40 lat

Zapożyczone z:  Posted by Jarek Kefir w dniu 4 Kwiecień 2013

“Chciałbym was ostrzec. Jesteście najlepszym, krwistym i z niezwykle długim terminem ważności mięchem dla opasłej elity świata, o której wy, żuczki, nie macie pojęcia. Hipoteczni kredyciarze – najwięksi naiwniacy współczesnych czasów.

Adam ma 37 lat i wypija piwo za piwem. Robi tak prawie co wieczór, bo uważa, że piwo to żaden alkohol, a pozwala zasnąć. Jego żona, Alicja, już się przyzwyczaiła. No i co z tego? Ciężko pracuje, musi odreagować, tłumaczy męża. W ich wykwintnym domu na przedmieściach, a właściwie w zapyziałej onegdaj wsi przyklejonej do miasta, której pola i łąki (ku uciesze podupadłych rolników) stały się  placem budowy dla stęsknionych sielanki mieszczuchów; jest czysto, ze smakiem i po nowoczesnemu.

Adam: mój Boże, czasem kłóciliśmy się do rana urządzając nas wymarzony dom. Przeglądaliśmy dziesiątki katalogów, robiliśmy wizualizację. Oboje byliśmy zgodni, że nasze gniazdko musi być wyjątkowe. Żadnych tanich rozwiązań, półśrodków i tandety. To miało być nasze miejsce na całe życie. Zaciągnęliśmy 400 tys. kredytu hipotecznego na 50 lat. Ale byliśmy raptem przed 30-tką. Oboje: dobre posady w firmach, solidne wykształcenie, języki. Modlić się już tylko o zdrowie, powtarzaliśmy. Reszta na pewno się ułoży.

Budowa domu trwała trzy lata. To był czas, o którym Adam mówi krótko: amok.

- Byłem jakby na wiecznym haju. Codziennie po pracy leciałem na budowę jak na skrzydłach. W nocy spałem po 5 godzin. Alicja każdą wolną chwilę spędzała przed komputerem. Urządzała w wirtualu pokój za pokojem. Jeździliśmy też po centrach handlowych. Szukaliśmy mebli, tkanin, dodatków, naczyń, lamp. Trzy lata w klimacie nieustającego podekscytowania. Bank wypłacał, jak obiecał, transzę za transzą. Konto puchło od zastrzyków gotówki, której bym nie wypracował przez kilkadziesiąt lat harówki w firmie. A tu masz. Jest! Możesz działać, załatwiać, tworzyć. Wtedy czułem się jak król. Jak pan swego losu. Zdawałem sobie sprawę z konsekwencji. Że będę spłacał raty przez dziesiątki lat. Ale o codzienności w nowym, moim domu, myślałem wyłącznie w różowych kolorach. Kominek, żona na kanapie z lampką wina w dłoni, dzieci śpią każde w swoim pokoju. Stopy ogrzewa rasowy pies… Tak, nabijam się teraz sam z siebie. Ale takie fantazje snułem, rzucając się po placu budowy. Myślałem: poznałem wspaniałą kobietę. Pragnąłem stabilizacji. Nie bałem się ojcostwa. Planowaliśmy z Alą dwoje dzieci. Najlepiej z niewielką różnicą wieku. Fundamentalne decyzje podjąłem przed 30-tką, więc  miałem całe życie przed sobą na ich realizację. Nie chciałem tracić czasu. Szczęście było w zasięgu ręki. To, że na koszt banku? I co z tego? Nie pierwszy i nie ostatni zaciągam z młodą żoną kredyt na dom na przedmieściach. Bóg da, to i spłaci się wcześniej. A póki co, buduj, urządzaj, spładzaj dzieci przed kominkiem i ciesz się rodziną w wieczory na tarasie. Po sześciu latach takiego życia, głęboka depresja i rozwód wiszący na włosku. Długo nie mogłem pogodzić się z tym, że ja, rozsądny facet, uległem iluzji jak naiwne dziecko. Gdzie popełniłem błąd? Kto mną zmanipulował? Czułem się jak idiota. Codzienna presja była tak silna, że przestałem cieszyć się czymkolwiek. Przestałem sypiać z żoną. Ona była w wiecznych pretensjach, a po urodzeniu niepełnosprawnego syna, egzystowała już tylko dla niego. Moje życie stało się nie do zniesienia.

Alicja: Dziwisz się, że tak spokojnie o tym rozmawiamy? Dwa lata trwało, zanim Adam wylizał się z depresji i mogliśmy podjąć jakieś racjonalne kroki. Tak, nasz dom, nasze drugie dziecko (to prawdziwe leży w specjalistycznym wózku, kilkuletni chłopiec z porażeniem mózgowym) jest obecnie wystawiony na sprzedaż. Idzie ciężko, bo koniunktura na domy spadła, a my chcielibyśmy po sprzedaży wyjść choć z małą góreczką. O sprzedaży myśleliśmy od dawna, ale baliśmy się przyznać do tego przed sobą. Dom miał być przecież naszą ostoją i schronieniem. Tymczasem z roku na rok stawał się ciężarem nie do udźwignięcia. Upiorną skarbonką na kasę. Adam tyrał od świtu do nocy, aby utrzymać odpowiedni standard życia. Ja również, pomimo choroby dziecka, wróciłam na pół etatu do pracy. Żyliśmy w tak niewyobrażalnym kieracie, że… skończyło się chorobą męża i poważnymi kłopotami finansowymi, z których coraz trudniej się wyplątać. Leczenie i rehabilitacja syna pochłaniają majątek. Dom i jego dopieszczanie już dawno zeszły na dalszy plan. Z czasem zrozumieliśmy, że to nie jest dobre miejsce dla nas, że dom wcale nas nie cieszy, za to przysparza dodatkowych trosk, a nieustanne kursowanie do miasta po prostu wykańcza.

Adam: To nie niepełnosprawność mojego syna spowodowała, że poczułem bezsens swojej egzystencji na przedmieściach, choć jego choroba stała się kropką nad i. To presja comiesięcznych zobowiązań finansowych wypala mnie od środka i na pozór banalne sprawy, które drążyły na swój sposób, jak kropelki. Po głowie kołowało pytanie: kurna, stary, po co ci to wszystko? Po jaką cholerę? Pytasz, co to było na przykład? Proszę bardzo! Jeszcze podczas budowy mieliśmy w głowach z Alą taki obrazek, że w naszym ogrodzie będą się odbywały grill party przez całe lato. Że znajomi z miasta będą walić drzwiami i oknami. Wiadomo, świeże powietrze, niedaleko las. I wiesz co, jak udało się zorganizować dwa grille dla znajomych latem, to już było dobrze. Każdy ciągle zagoniony, każdy ma swoje terminy. Inna pierdoła; choinka w salonie. Żona miała taką wizualizację. Robi święta dla całej rodziny. Wielkie pachnące drzewo jarzy się od lampek. Przy stole rodzina Alicji i moja. Dzieciaki ganiające się po domu. Wiesz ile takich Wigilii udało się nam zorganizować przez dziewięć lat mieszkania tu? Dwie. I to ile musieliśmy się na przekonywać, że można dojechać do nas przez zimowe śniegi.

Adam kontynuuje: To może głupio zabrzmi, ale ciągle wyskakiwało coś, co nas… zaskakiwało. I w rezultacie uwierało jak kamyk w bucie. Wiosenne błoto wnoszące się wiecznie do domu, krztuszący się dymem kominek, usterki architektoniczne, o których wcześniej nie zdawaliśmy sobie sporawy, np. uciążliwa wilgoć w naszej wypieszczonej sypialni, bo dach został wadliwie położony, a naprawa kosztowałby majątek. Albo takie atrakcje: smród z okolicznych pól po wylaniu obornika utrzymujący się przez kilka dni. Pies uwiązany przy posesji sąsiada, ujadający całe noce. Problem z dojazdem karetki do Kuby zimą… Masa pieniędzy wydawana na paliwo, bo dojeżdżaliśmy do pracy samochodem. Wiesz, takie życie na wsi nie jest dla każdego. Biały domek z ogródkiem to miłe dla podświadomości wyobrażenie, ale utrzymanie go wymaga nakładów, o których nikt nakręconym nabywcom woli nie wspominać. Pół biedy, jak te dobra są wolne od hipoteki. Kiedy jednak wszystko jest na kredyt, twoje życie staje się niepostrzeżenie formą współczesnego niewolnictwa. Presja spłaty kolejnych rat ogłupia do tego stopnia, że przestajesz myśleć o czymkolwiek innym. Niby konsumujesz dobra, ale one są bez smaku. Stają gulą w gardle. W końcu masz ochotę zwymiotować.

Alicja: Już w trzecim roku mieszkania tu zaczęło się miedzy nami psuć. Była ostra zima. Opał skończył się przedwcześnie. Musieliśmy wziąć kolejną pożyczkę, aby dokupić węgiel. Kubuś wtedy nawet jeszcze nie siedział. Byłam z nim sama od rana do nocy. Adam w tym czasie w pracy. Wieczorami zawzięcie się kłóciliśmy; o kasę, o syna, o własne niezaspokojone potrzeby. W domu czułam się jak w więzieniu, a Adam czuł się do domu uwiązany jak pies. Ja tęskniłam za gwarem i ludźmi. Chciałam wychodzić z Kubą z czterech ścian, Adam wracał do domu i padał ze zmęczenia. Nie miał żyłki do majsterkowania, jakiejś ogrodniczej pasji czy coś, nie bawiło go to. Przesiadywał w rachunkach i liczył, ile musimy zarobić, aby pchnąć ten cholerny kredyt do przodu choć o parę lat. Liczył i liczył i… szedł przed tv z cztero pakiem piwa. Wiedział, że to jest nierealne. Że trzeba się z tym pogodzić; tak już będzie miesiąc w miesiąc w sumie do końca życia. Najpierw haracz dla banku i inne zobowiązania. Reszta dla nas. Tylko co z tej reszty zostawało!

Adam: W depresję wpadłem po sześciu latach takiego życia. Hipoteka i niepełnosprawność syna przerosły mnie. Nic, kompletnie nic mnie nie cieszyło. Widziałem beznadzieję swojej sytuacji i czułem totalną bezradność. Żona i syn drażnili mnie. Praca nie przynosiła satysfakcji. Miałem ochotę uciec, wziąć jakąś pieprzoną gumkę z myszką i wymazać ten idiotyczny obrazek; dom z ogródkiem, żonę w halce przed kominkiem, rasowego psa… Pach, nie ma tego już. To mi się tylko przyśniło. Jestem wolny!

- Depresja męża, to był koszmar. To choroba, która dotyka pozostałych członków rodziny. Poważnie zastanawiałam się wtedy nad rozwodem z Adamem. Chciałam wyprowadzić się z Kubą do miasta. Wytrwaliśmy, ale czy jesteśmy szczęśliwi? W każdym razie nie tak, jak sobie to wyobrażaliśmy na ślubnym kobiercu. Po dziewięciu latach małżeństwa nie boję się powiedzieć: jesteśmy wciąż razem, bo wiąże nas niepełnosprawny syn i… kredyt hipoteczny. Spłata rat jeszcze przez 41 lat. Skończymy, gdy będziemy pod 80-tkę! Kuba przekroczy 50-tkę. Dopiero teraz to wszystko do mnie dociera. Żyjemy w iluzji, która – paradoksalnie – stała się naszą rzeczywistością. Musimy z tym skończyć. Sprzedaż domu, to teraz nasze największe marzenie. Mamy go serdecznie dość”



Artykuł ten pokazuje jak ważne dla nas i naszych potomków jest oszczędzanie i ubezpieczanie się na życie. Tylko w ten sposób możemy sprawić że nasze i ich życie stanie się radosne, bez wyrzeczeń. Zapoznając się z moim blogiem możesz podjąć decyzję jak chcesz żyć. Tak jak opisał "Kefir", czy tak jak ja proponuję.

piątek, 26 kwietnia 2013

BANK RODZINNY DZIAŁA !

Mój klient założył polisę w sposób jaki mu poradziłem. W ciągu 4 lat zebrał blisko 17 tysięcy złotych na wartości polisy. Miesiąc temu doszedł do wniosku, że powinien kupić inny samochód. Wybrał auto za ok. 13 tysięcy złotych. Sprawdził w banku jakie koszty poniesie biorąc kredyt na 13.500,- zł i ile wyniesie rata jeżeli kredyt będzie spłacał w ciągu 3 lat. 
Okazało się, że spłacał będzie po 451,- zł, czyli odda bankowi wraz z odsetkami 16.236,- zł
Aby kredyt uzyskać musi wykazać się dochodami, potwierdzonymi na stosownym zaświadczeniu z zakładu pracy. Po złożeniu dokumentów bank rozważy wniosek. 
Klient potrzebował pieniędzy szybko i bez formalności. Zwróciliśmy się do Towarzystwa z prośbą o wypłatę potrzebnej kwoty. 
Zadowolony klient już jeździ samochodem. 
Zamiast płacić bankowi wpłaca 451,- zł na swoją polisę. Za trzy lata będzie miał samochód o wartości ok. 8.000,- zł i ok. 21.700,- zł w gotówce.

Gdyby wcześniej nie oszczędzał pieniędzy, po 3 latach miałby samochód wart 8.000,- zł i 16.236,- zł wydane z własnej kieszeni. Jedynym "zarobionym" byłby bank. Na następne auto klient musiałby znowu brać kredyt.

Stosując zasady BANKU RODZINNEGO, klient ten jest wolnym człowiekiem. Nikomu nic nie jest dłużny, jego oszczędności rosną, a do tego jest ubezpieczony na rzecz swojej rodziny w niezmienionej wysokości. Chroni rodzinę, buduje kapitał, nie zaciąga długów.
Czy to nie jest piękne?

Każdy tak może zrobić, Ty Czytelniku też!

wtorek, 10 kwietnia 2012

Bank Rodzinny - FINANSOWA SAMOWYSTARCZALNOŚĆ.

 STRATEGIA EMERYTALNA XXI WIEKU

19-letnie doświadczenie w ubezpieczeniach na życie i analiza wielu produktów finansowych doprowadziły mnie do wniosku, że istnieją dwie sprawdzone drogi tworzenia bogactwa: można zwiększyć ilość pieniędzy zarabiając więcej, albo można zwiększyć ilość pieniędzy zachowując ich więcej.

Bank Rodzinny to nie produkt a proces, który pomaga zarówno osobom fizycznym jak i przedsiębiorstwom przekierować pieniądze zwykle przesyłane na długi, odsetki i podatki z powrotem do ich portfela.

Proces ten oparty jest  na zasadach na jakich działają banki, a wykorzystuje do tego polisę na życie z funduszem kapitałowym z wyodrębnioną wartością polisy, przez co staje się on dostępny dla każdego, całkowicie zmienia dotychczasowe opinie o polisach na życie z funduszem kapitałowym, pozwala zachować kontrolę nad własnymi pieniędzmi  i jest najczęściej stosowanym rozwiązaniem finansowym przez moich klientów. Dotychczas aby "wygrać" z polisą trzeba było umrzeć. W tym systemie polisa pozwala Ci unikać długów. Sprawia, że "fiskus" pomaga Ci gromadzić i korzystać z pieniędzy oraz cieszyć się życiem bez długów i nadmiernych podatków.

Pomyśl o wszystkich pieniądzach wydanych w celu sfinansowania własnego stylu życia - dom, samochody, wczasy, sprzęt AGD i RTV, edukacja, prywatna opieka zdrowotna itp.

Rozważmy teraz jak czułbyś się gdybyś posiadał wszystkie te rzeczy i pieniądze, które na nie utraciłeś.


Instrumentem, który to umożliwia, i który wykorzystuje ulgi podatkowe i gwarantuje wzrost, jest koncepcja BANKU RODZINNEGO.

System bankowy, jest wykorzystywany przez banki, korporacje i zamożne osoby od ponad 200 lat. Do niedawna okryty tajemnicą przed zwykłymi obywatelami,dzisiaj dostępny dla  tysięcy osób i rodzin, które prowadząc swoje finanse osobiste mogą korzystać z tych samych zasad. Zaczynają one odwracać się od tradycyjnych form inwestowania, które wymagają sporej ilości ryzyka i zwracają się do bezpieczniejszego, bardziej przewidywalnego sposobu tworzenia bogactwa.

Bank Rodzinny umożliwia osobom i rodzinom, wzbogacenie się i wyeliminowanie ryzyka w ich życiu finansowym. Poprzez zrozumienie jak działa system bankowy, jednostki mogą stworzyć bezpieczne, przewidywalne plany finansowe, w których prawdziwe bogactwo może być tworzone zarówno dla siebie na czas aktywności zawodowej, jak i co bardzo ważne, na czas po przejściu na emeryturę, oraz dla  przyszłych pokoleń.

Jako emeryci będziemy potrzebowali dochodu i to nie tylko tego niskiego z obowiązkowego I i II filara zabezpieczenia emerytalnego. Trudno  będzie nam zebrać satysfakcjonującą kwotę, jeżeli podczas pracy zawodowej dużą część naszych środków przeznaczymy na spłatę odsetek i wszelkiego rodzaju kredytów. Bank Rodzinny pozwala odzyskać wszystkie te pieniądze i jednocześnie cieszyć się wszelkimi zakupami.

Jest też możliwością gromadzenia pieniędzy na przyszłość dla dzieci, bo przecież kiedyś będą się uczyły, będą chciały kupić samochód, czy mieszkanie. Można się na ten czas przygotować zamiast wiązać w przyszłości swoje pociechy z pieniędzmi pożyczonymi z banków. Do czasu przekazania pieniędzy dzieciom można  z nich korzystać, tak jak dotychczas korzystaliśmy z kredytów bankowych i bogacić  siebie i swoja rodzinę  zamiast  banki komercyjne.

Bank Rodzinny jest systemem, który może być realizowany w każdej rodzinie w Polsce, która jest w stanie konsekwentnie oszczędzać.

Zasady
Istnieją dwie sprawdzone drogi tworzenia bogactwa: można zwiększyć ilość pieniędzy zarabiając więcej, albo można zwiększyć ilość pieniędzy zachowując ich więcej.

Najbardziej szkodliwą częścią naszych finansów osobistych nie są małe stopy zwrotu, jakie otrzymujemy z naszych inwestycji, ale jest to kwota pieniędzy jakie wydajemy co miesiąc na długi (kredyt samochodowy, kredyt hipoteczny, karty kredytowe), odsetki, podatki, i koszty alternatywne (wzrost wartości pieniędzy, które mógłbyś zarobić, gdybyś nie zapłacił gotówką za zakupy).
Istotą Banku Rodzinnego jest to, że "posiadając własny bank" sam finansujesz własne zakupy, dzięki czemu minimalizujesz kwotę, jaką konsekwentnie do tej pory traciłeś na rzecz banków i innych instytucji finansowych. Następnie zwracasz ją z powrotem do siebie, dzięki czemu zwiększasz swój dobrobyt, a nie dobrobyt banków. Przekierowanie pieniędzy, które inaczej trafiłyby na długi, odsetki, koszty i utratę alternatywnych możliwości, będą miały znacznie silniejszy wpływ na Twoje finanse niż stopa zwrotu z inwestycji.

Bank Rodzinny jest planem gromadzenia i korzystania z pieniędzy.

Ubezpieczenie na życie z funduszem kapitałowym z wyodrębnioną wartością polisy.
Choć zasady bankowości są ważne, produkt finansowy, w którym system bankowy jest realizowany jest równie ważny. Ubezpieczenie na życie z funduszem kapitałowym z wyodrębnioną wartością polisy, okazuje się bardziej przydatne w systemie bankowym, niż prosty cel ubezpieczenia na życie. Jego cechy pozwalają najlepiej wykorzystać go do celów Banku Rodzinnego.

Ubezpieczenie na życie z funduszem kapitałowym z wyodrębnioną wartością polisy ma wiele zalet, w tym: płynność, kontrola , gwarancje, odroczony podatek od zysków kapitałowych, brak podatku od konwersji środków, częściowe wykupy wolne od podatku od zysków kapitałowych, możliwość nieograniczonych wpłat dodatkowych, przekazanie uposażonym bez postępowania i podatku spadkowego, ochrona przed wierzycielami, dostęp do środków w każdej chwili, wycofywane środki nie pomniejszają sumy ubezpieczenia. Te zalety pozwalają wartości pieniężnej polisy rosnąć szybciej i efektywniej niż w jakimkolwiek innym obecnie dostępnym instrumencie finansowym.

Start
Tworzenie komercyjnego banku kosztuje miliony złotych na początek. Twój prywatny system bankowy, może być skuteczny, gdy oszczędzasz zarówno 200,- zł jak i 10.000 zł miesięcznie.

Niespodziewany przypływ gotówki
Wiele osób nagle otrzymuje niespodziewane, spore kwoty pieniędzy, czy to w drodze dziedziczenia, czy premii w pracy , itp. często powstaje pytanie, co mam zrobić z tym dodatkowym kapitałem? Takimi pieniędzmi możesz zasilić swój system bankowy. Może to być jednym z najszybszych sposobów rozpoczęcia korzystania przez Ciebie z własnego systemu bankowego. Te pieniądze będą przyrastać, gdy ich nie używasz, i do tego zyski kapitałowe będą wolne od podatku. Te pieniądze są płynne i gotowe do użycia na następny duży zakup.

Główna wartość
Większość z tych, którzy uzyskali znaczną ilość dóbr ciężko pracowali, aby to zrobić. Bank Rodzinny pomaga tym osobom na kilka sposobów: tworzy miejsce "zamieszkania" dla zgromadzonych pieniędzy, z gwarancją rozwoju i korzyści podatkowych. Pieniądze z wartości polisy, można użyć w przypadku pojawienia się okazji do wykorzystania tych pieniędzy gdzie indziej. Dodatkowo pieniądze, które są wykorzystywane w ramach systemu przechodzą na spadkobierców i są wolne od podatku spadkowego nawet dla osób niespokrewnionych. Pozwala także na wpłaty dużych sum pieniędzy, które będą łatwo przenoszone na spadkobierców, unikając procedur i podatków. Rośnie w ten sposób, w znacznym stopniu ilość pieniędzy przekazywanych spadkobiercom.


Ubezpieczenie na życie z funduszem kapitałowym z wyodrębnioną wartością polisy podstawą Banku Rodzinnego.
Bank Rodzinny jest koncepcją opierającą się na zdrowych zasadach pieniężnych i bankowych. Aby, pełniej zrozumieć koncepcję tworzenia własnego banku, trzeba uzmysłowić sobie, że pieniądze potrzebują miejsca do zamieszkania. Potrzebują instrumentu finansowego, bardzo bezpiecznego, a także posiadającego związane z nim gwarancje. Jest wiele miejsc, gdzie prywatny system bankowy może być tworzony, ale prostą prawdą jest, że ubezpieczenie na życie z funduszem kapitałowym z wyodrębnioną wartością polisy, posiada największą ilość zalet.
Udowodniono, porównując ze sobą całkowitą kwotę środków pieniężnych w stosunku do całkowitych przyszłych przepływów pieniężnych, że w ubezpieczeniu na życie z funduszem kapitałowym z wyodrębnioną wartością polisy, oszczędności rosną znacznie wydajniej i bezpieczniej niż w innych formach rachunków oszczędnościowych lub rachunków inwestycyjnych. Ponadto polisa ta ma dodatkowy atut - świadczenie z tytułu śmierci.

Ubezpieczenia na życie od wielu lat postrzegane są bardzo źle. Często słyszymy, że ubezpieczenie z funduszem kapitałowym jest zbyt kosztownym i strasznym miejscem do przechowywania pieniędzy.
Badając tradycyjnie zorganizowane polisy na życie z funduszem kapitałowym trudno oprzeć się racjonalności tych argumentów. Jednak prawidłowo skonstruowana polisa z wyodrębnioną wartością pieniężną (o wysokiej wartości pieniężnej i stosunkowo niskim świadczeniu z tytułu śmierci), może stworzyć dużą ilość wartości pieniężnych, i to szybko. W ciągu pierwszych pięciu lat, wartość pieniężna polisy jest zbliżona do wartości wpłaconych pieniędzy, a polisa ma wystarczające środki na pokrycie kosztów ubezpieczenia.
Dzięki temu polisa ta, to unikalny sposób na stworzenie, własnego systemu bankowego, z dodatkową korzyścią sumy ubezpieczenia w razie śmierci, która przechodzi na spadkobierców wolna od podatku.

Ciesz się majątkiem

Budowanie i ochrona majątku tracą sens, jeśli nie możesz korzystać z tego, co już posiadasz. Wierzę, że zasobność powinna oznaczać wolność. Tylko do Ciebie należy decyzja, jak chcesz wykorzystać możliwości, które daje Ci zgromadzony majątek. Doradzę Ci jak tego dokonać w optymalny dla Twojego celu sposób, wspólnie dobierzemy rozwiązania, które pozwolą Ci cieszyć się wolnością finansową bez naruszania jej fundamentów.

Rozumiem doskonale Twoje potrzeby i zdaję sobie sprawę, że nie tylko gromadzenie majątku się liczy. Decydując się na długoterminową inwestycję nie musisz jednocześnie wyrzekać się korzystania z bieżących profitów płynących z Twojej pracy.
Dlatego doradzę Ci najkorzystniejsze sposoby inwestowania, które pozwolą Ci cieszyć się Twoimi inwestycjami dziś, a jednocześnie zachowywać ich potencjał na jutro.


Przykład:

Porównanie  wyników finansowych, po pożyczeniu pieniędzy na zakup samochodu, z banku komercyjnego i Banku Rodzinnego (użycie pieniędzy Banku Rodzinnego nie uwzględnia wzrostów z tyt. inwestowania gromadzonych środków, ale unaocznia, że dzięki zastosowaniu proponowanego rozwiązania można mieć i samochód i pieniądze, przy tym całkowicie uniknąć długów na rzecz osób trzecich)
Ubezpieczenie na życie z funduszem kapitałowym z wyodrębnioną wartością polisy jest najnowocześniejszą polisą na życie, jedyną w swoim rodzaju - żaden inny instrument finansowy nie posiada wszystkich zalet, które pozwalają na gromadzenie, ochronę, kontrolę swoich pieniędzy, z ograniczeniem zobowiązań podatkowych i dodatkowo z gwarantowaną sumą ubezpieczenia, nienaruszalną nawet przy częściowych wykupach wartości polisy.
 Tomasz Ślebioda

sobota, 7 kwietnia 2012

PO CZYM POZNAĆ NOWOCZESNĄ POLISĘ Z FUNDUSZEM KAPITAŁOWYM?

Co to jest nowoczesna polisa na życie z funduszem kapitałowym? Na co zwrócić uwagę przy wyborze takiej polisy i czy w każdym Towarzystwie Ubezpieczeniowym można ją kupić? Co zrobić z posiadaną polisą starego typu?

Aby odpowiedzieć na postawione pytania trzeba najpierw wskazać istotne różnice pomiędzy polisami, które kupiliśmy przed laty a tymi, które dziś możemy kupić.

Towarzystwa ubezpieczeniowe przygotowały materiał. Z grubsza można powiedzieć, że praca agenta ubezpieczeniowego przypomina trochę pracę krawca. Poznając potrzeby i problemy klienta, agent z posiadanego materiału, który dostarczyło mu Towarzystwo, przygotowuje ofertę i sporządza wniosek do Towarzystwa o udzielenie ochrony ubezpieczeniowej. W polisach z funduszem kapitałowym ochrona powiązana jest z oszczędzaniem pieniędzy. Niestety "niewprawni krawcy", jakimi okazało się wielu agentów ubezpieczeniowych spowodowali, że rynek ubezpieczeń życiowych w Polsce, pięknie rozwijający się w drugiej połowie lat 90, nagle załamał się. Nastąpiło kilka lat, dosłownie walki o przeżycie. Sytuacja makroekonomiczna spowodowała, że wielu klientów zapragnęło wyjąć pieniądze gromadzone w polisie. Niestety rozczarowali się, gdyż ich zebrane środki nie tylko daleko odbiegały od założeń, ale nawet nie dorównywały wpłaconym składkom. Nastąpiło masowe wycofywanie się klientów z umów z Towarzystwami Ubezpieczeniowymi. Rozczarowani byli także agenci. Wiele wartościowych dla tej branży osób dziś wykonuje zupełnie inne prace.

Towarzystwa zaczęły zmieniać swoje produkty. Niestety obserwując ten rynek i uczestnicząc w nim od 1995 r. stwierdzić muszę, że nowe produkty niewiele różnią się od poprzednich.
Najistotniejszą sprawą jest to, że nadal klient nie może korzystać ze zgromadzonych pieniędzy przez ponad 10 lat. Do tego, co gorsza zebrane w polisie pieniądze tzw. wartość polisy nie powiększają świadczenia w razie śmierci ubezpieczonego. Dla przykładu jeśli umiera ktoś, kto był ubezpieczony na 100.000,- zł i zebrał w ramach polisy 50.000,- zł na emeryturę, której nie doczekał, jego rodzina otrzyma jedynie 100.000,- zł, gdyż w ogólnych warunkach ubezpieczenia zawarte jest, że Towarzystwo wypłaca wyższą z wartości tj. sumę ubezpieczenia lub wartość polisy. Gdyby zmarły za połowę składki wykupił sobie ubezpieczenie ochronne, a resztę pieniędzy odkładał np. w banku i do chwili śmierci uzbierałby 50.000,- zł, jego rodzina otrzymałaby 100.000,- zł od Towarzystwa i 50.000,- z banku po postępowaniu spadkowym.

W nowoczesnej polisie taka sytuacja jest nie do pomyślenia, gdyż rodzina zmarłego otrzyma zarówno 100.000,- zł od Towarzystwa jak i wszystkie zgromadzone przez zmarłego środki i to bez postępowania spadkowego. Wieloletnich polis starego typu w Polsce są setki tysięcy. Warto więc przejrzeć ich warunki ogólne i może uratować dla swoich bliskich setki milionów złotych w skali kraju.

Co należy zrobić? Jeśli zdrowie pozwala wymienić polisę starego typu na nową. W tym biznesie nie ma sentymentów. Nikt nie miał go dla Was dając taką umowę. Dziś Wy nie musicie mieć także sentymentów. Przecież dla każdego z nas najważniejsza jest rodzina. To ją kochamy najbardziej. Dodatkowo zdradzę, że wymiana polisy da jeszcze inne nieocenione wręcz możliwości.

Tomasz Ślebioda