Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bank rodzinny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bank rodzinny. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 maja 2014

JAK ZAPEWNIĆ SOBIE GODNĄ EMERYTURĘ?

W ostatnim czasie dzięki zmianom w obowiązkowym systemie emerytalnym OFE i ZUS bardzo modne stało się namawianie do prywatnych oszczędności na emeryturę.
Całe nieszczęście polega na tym, że klienci nie mają pojęcia jak do tego się zabrać, a co gorsza sami agenci i doradcy finansowi także nie mają pewności, czy dobrze doradzają.
Na co zwracać uwagę w rozmowie ze specjalistą od zabezpieczeń emerytalnych i o co go pytać, aby stworzyć bezpieczny i co najważniejsze SKUTECZNY plan na przyszłość? O co powinien zapytać doradca, czy agent aby taki plan stworzyć?

Poniżej przedstawiam podstawowe informacje, które pozwolą stworzyć skuteczny plan emerytalny:
  1. Ile masz lat?
  2. Ile lat będziesz miał przechodząc na emeryturę?
  3. Jaki jest Twój roczny dochód obecnie?
  4. O jaki procent rocznie Twoja płaca będzie zwyżkowała?
  5. Czy posiadasz oszczędności przeznaczone na emeryturę i w jakiej kwocie?
  6. W jakim procencie dodatkowa emerytura ma zastąpić Twoją ostatnią pensję? 
  7. Na jak długo ma wystarczyć dodatkowego kapitału emerytalnego? (nie możesz przecież przeżyć swoich pieniędzy)
  8. Jaki zysk średnioroczny powinny osiągać Twoje oszczędności w okresie akumulacji kapitału?
  9. Jaki zysk średnioroczny ma przynosić Twój kapitał emerytalny w trakcie pobierania dodatkowej emerytury?
  10. Jaką średnią inflację należy założyć?
Jeśli to wszystko zostanie ustalone agent, czy doradca powinien Ci odpowiedzieć
  1. W jakiej wysokości kapitał musisz zebrać,
  2. W jakiej wysokości składkę musisz opłacać, albo
  3. Jakie oprocentowanie musisz zapewnić swoim zebranym już pieniądzom, aby bez dodatkowej składki zapewnić sobie bezpieczną emeryturę.
  4. W jakiej wysokości będzie Twoja ostatnia roczna pensja przed emeryturą.
  5. W jakiej wysokości każdego roku będziesz mógł pobierać swoje dodatkowe zabezpieczenie emerytalne.
  6. Jak będzie wzrastało to zabezpieczenie w poszczególnych latach.
Jeżeli  wszystkie 16 punktów zostanie zrealizowanych a Ty będziesz usatysfakcjonowany nie pozostanie nic innego jak wdrożyć plan w życie.

Jeżeli jednak z jakichś powodów Twój agent, czy doradca nie będzie mógł sprostać temu zadaniu zawsze możesz się zwrócić do mnie. Ja Ci pomogę.



poniedziałek, 17 lutego 2014

SĄSIEDZI

Wyobraźmy sobie dwóch sąsiadów. Obaj mieszkają w jednym bloku na pierwszym piętrze. Widzą się codziennie bo mieszkają drzwi w drzwi. Pracują w różnych zakładach, ale ich dochody są podobne. Na parkingu, podczas odśnieżania samochodów panowie rozmawiają, o upływającym czasie i starzejącym się sprzęcie AGD. Obaj mają obawy, że nadejdzie dzień kiedy stwierdzą, że czas wymienić stary sprzęt na nowy. Jeden z nich, powiedzmy Wojtek stwierdził, że przygotowuje się na ten moment i od 10 miesięcy oszczędza 100,- zł miesięcznie. Jacek się roześmiał i stwierdził - no co ty, od czego są banki? Dwa miesiące później Wojtkowi zepsuła się pralka, a Jackowi lodówka. Tej samej soboty spotkali się w osiedlowym sklepie ze sprzętem AGD. Wojtek wybrał pralkę za 1.000,- zł. Z zebranych oszczędności zapłacił gotówką i podszedł do okienka, gdzie udzielano kredytów ratalnych na zakupiony sprzęt. Spytał ile wyniosłaby rata za taką pralkę. Dowiedział się, że 100,- zł miesięcznie przez rok. Jacek w tym czasie wypełniał druki na zakup ratalny lodówki, która też kosztowała 1.000,- zł. Jego rata wyniosła 100,- przez 12 miesięcy.
Wojtek przez cały rok odkładał 100,- zł tak jakby miał raty. Razem przez dwa lata odłożył 2400,- zł z tym, że rok wcześniej wydał 1.000,- zł na pralkę. Na jego koncie figurowała oszczędność w kwocie 1.400,- zł.
Jacek nic nie zaoszczędził, ale w ostatnim roku spłacał kredyt w kwocie 100,- zł miesięcznie, czyli po roku oddał bankowi za pralkę wartą 1.000,- aż 1.200,- zł.

Minął rok i znowu pech. Teraz Wojtek musi kupić lodówkę, a Jacek pralkę.

Wojtek powtórzył swoje działanie i kupił lodówkę za gotówkę. Zapłacił 1.000,- zł a w następnym roku odkładał po 100,- zł miesięcznie. Po roku stwierdził, że jego oszczędności wynoszą 1.600,- zł.
Zamiast odsetki oddawać bankowi sam je oszczędzał dla siebie. 

TO SIĘ NAZYWA ODZYSKIWANIE ODSETEK, KTÓRE 
POWIĘKSZAJĄ WŁASNE OSZCZĘDNOŚCI!

Jacek niestety nie miał oszczędności więc znowu zwrócił się o kredyt, który kosztował go wraz z pożyczonym kapitałem kolejne 1.200,- zł.

Panowie sprawdzili na allegro ile obecnie kosztuje  ich sprzęt. Okazało się, że pralka i lodówka kosztują łącznie 1.000,- zł

Wojtek miał więc sprzęt wartości 1.000,- zł i 1.600,- zł oszczędności.

Jacek także miał sprzęt wartości 1.000,- zł i... debet na koncie w kwocie -2.400,- zł

Czy na tym prostym przykładzie rozumiecie na czym polega siła oszczędzania i tworzenia własnego "banku rodzinnego"?

Podstawą w każdej rodzinie powinien być solidny plan finansowy - "bank rodzinny" jest podstawą takiego planu. Czytając pozostałe posty dowiecie się jak go stworzyć, chronić pieniądze, mieć nad nimi kontrolę i dodatkowo pomnażać oszczędności.

wtorek, 12 listopada 2013

POLISA Z FUNDUSZEM KAPITAŁOWYM A EMERYTURA

Czytałem dziś w internecie o emeryturach. Oczywiście mnie najbardziej interesują rozwiązania jakie są oferowane, aby zwiększyć zasób portfela emeryta. Niektórzy dziennikarze wręcz specjalizują się w udowadnianiu wszelkiej maści "doradcom finansowym" i agentom, że ich rozwiązania nie są zbyt korzystne dla przyszłych emerytów. Wszyscy pytani polecali polisy z funduszami kapitałowymi i dużymi składkami. Dziennikarze przytaczają  przykłady osób, które przeliczyły się co do swoich długoletnich możliwości finansowych i jak źle na tym wyszły.

Wiem, że takie działania w tej branży są normą. Często liczy się wysokość własnej prowizji a mniej długoletnia współpraca z klientem. Ubezpieczenia oferowane przez Towarzystwa traktowane są jak gotowy produkt typu pralka czy telewizor, a tak nie jest. Ubezpieczenia przygotowane przez Towarzystwa są surowcem, z którego my agenci wspólnie z klientem mamy obowiązek przygotować gotowy produkt.

Sama ochrona nie jest skomplikowana. Klient określa ile pieniędzy będzie potrzebowała rodzina w razie jego śmierci lub on w razie poważnej choroby, czy inwalidztwa i o tyle wnioskujemy do Towarzystwa.

Stworzenie  planu emerytalnego to już "wyższa szkoła jazdy". Owszem istnieją pewne zachęty aby skorzystać z IKE czy IKZE, ale czy te propozycje się obronią przed dobrze i uczciwie skonstruowaną polisą na życie ? - śmiem wątpić!


O to kilka możliwości jakie daje polisa z funduszem kapitałowym:
1) Przede wszystkim w polisie można stworzyć ochronę dla najbliższych - kapitał, który nie przepadnie jak w przypadku środków gromadzonych tylko w ZUS.
2) Zgromadzone środki można wykorzystywać do woli korzystając z udogodnień podatkowych zanim wybierzemy się na emeryturę.
3) Możemy korzystać z możliwości przekierowania odsetek od pożyczek do naszej kieszeni, a nie do kieszeni banków.
4) Z tytułu prowadzenia polisy możemy ponosić minimalne koszty i maksymalizować  dochody i to nie koniecznie ryzykownie inwestując
5) Kontrola własnych pieniędzy
6) I wiele innych...

Większość agentów, doradcy finansowi, Towarzystwa Ubezpieczeniowe, widzą w polisach na życie z funduszami kapitałowymi tylko możliwości ochronne, pomijając całkowicie ich możliwości finansowe. Klienci w polisach inwestycyjnych widzą tylko koszty z pierwszych lat, a przecież te polisy także dają olbrzymie możliwości finansowe.
Jedyny warunek to, w jednym i drugim typie polis, dobra konstrukcja i ... trzeba wiedzieć jak to zrobić!

Niestety nie wszystkie firmy swoimi polisami dają takie możliwości, ale też agent w takim przypadku nie zarobi zbyt dużo "na pojedynczym" kliencie. Za to od zadowolonego klienta otrzyma wiele skierowań do swoich znajomych, a o to właśnie powinno chodzić.

Jeżeli Drogi Czytelniku chciałbyś wiedzieć więcej skontaktuj się ze mną. 



czwartek, 26 września 2013

PIĘĆ PYTAŃ


 Pięć pytań, które pomogą zrozumieć, w jaki sposób obsługiwać regularne koszty w okresie utraconych dochodów z powodu wypadku lub choroby:

1.   Jakie są moje "potrzeby", miesięczne koszty utrzymania, które będą w dalszym ciągu, nawet jeśli stracę moje dochody? Mój czynsz lub kredyt hipoteczny, inne opłaty, ubranie,  żywność, ubezpieczenia?

2. Czy moje osobiste oszczędności pokryją "konieczne" miesięczne koszty - przez jeden miesiąc, trzy miesiące, sześć miesięcy, jak długo? Czy moje oszczędności obejmować będą również moje koszty leczenia?(prywatne wizyty u lekarza, fizykoterapię, itp)

3. Czy mój pracodawca ma plan zapłaty za okres choroby lub program inwalidzki (ubezpieczenie NNW).  Czy mam w nim udział? Jak wysoko jestem ubezpieczony i na jak długo wystarczy mi sumy ubezpieczenia?

4. Jakie inne źródła dochodów mogą być dostępne, aby pomóc mi zapłacić za koszty utrzymania? Dochód mojego małżonka, drugi kredyt hipoteczny, fundusze emerytalne, karty kredytowe?

5.  Co by się stało ze składkami na moje konto  lub plan emerytalny? (przecież na starość nie mogę być biedny!)

Dla większości ludzi ich największym atutem jest  zdolność do pracy i uzyskiwanie dochodów (zarabianie pieniędzy). 

Gdyby można utracić tę zdolność, to dla Ciebie ważne, aby zrozumieć, w jaki sposób chcesz zarządzać finansami i czy masz plan na taką okoliczność. 

"Pięć pytań" - są dobre na początek do planowania przyszłości.

czwartek, 12 września 2013

W SPRAWIE EMERYTUR


Wielu z nas uważa, że po doczekaniu emerytury nareszcie udamy się na zasłużony wypoczynek pod opiekuńczymi skrzydłami dobrego rządu. W Polsce czekało się na emeryturę pasywnie, bo słusznie się nam należała i chociaż wysoka nie była, wystarczyła na spokojne życie. Do tego rząd pokrywał wszelkie wydatki medyczne emerytów. Zresztą nic innego poza czekaniem nie pozostawało, bo alternatyw nie było.

            Niestety, obecna Polska, to inny kraj. Jeżeli czekasz z założonymi rękami na swoje złote lata, to może spotkać Cię przykra niespodzianka. Kto liczy tylko na świadczenia z obowiązkowego systemu zabezpieczenia emerytalnego, spędzi starsze lata stojąc w kolejce po „rządowe zupki”.

            Obowiązkowy system, ZUS i OFE, jest programem państwowym, w którym uczestniczy obowiązkowo każdy pracujący mieszkaniec Polski. Składki w wysokości 19,52% zarobków są odciągane w pracy: połowę z nich płaci pracownik, a połowę pracodawca. Przykro mi rozczarować Państwa, ale państwowa emerytura, na którą wszyscy liczą, nie jest dostatecznym zabezpieczeniem na stare lata. Będziemy dostawać świadczenia w wysokości zaledwie od 20% do 40% dotychczasowych zarobków (zależnie od dochodów, liczby przepracowanych lat, wieku, w którym przechodzi się na emeryturę). Im wyższe nasze zarobki, tym niższa procentowo będzie emerytura. 

Innym powodem do niepokoju jest fakt, że system obowiązkowy ma przed sobą poważne problemy. Nie zawalił się jeszcze, bo utrzymuje go pracująca pełną parą armia wyżu demograficznego i dopłaty rządowe. Ale gdy ten wyż zacznie masowo przechodzić na emeryturę, system będzie coraz bardziej pękać. Ażeby uniknąć ruiny, świadczenia emerytalne będą musiały być obniżone, o czym zdecydowano w 1999 r wprowadzając w Polsce. system tzw. zdefiniowanej składki, w miejsce dotychczasowego zdefiniowanego świadczenia. Obecnie zaczyna przechodzić na emeryturę pierwsze pokolenie, które otrzymuje mniej niż wpłaciło do systemu.

Co więc pozostaje?

            Nie pozostaje nic innego, jak przestać liczyć na czyjąś opiekę, zatroszczyć się samemu o swoją przyszłość i czym prędzej inwestować pieniądze na starsze lata.

Oszczędzanie nie leży w naturze Polaka. Nic więc dziwnego, że często biedni starzy ludzie przechodzą na garnuszek pomocy społecznej, a to zwiększa deficyt państwa.
Istnieje możliwość oszczędzania na emeryturę i korzystania z ulg podatkowych. Pieniądze rosną z odroczeniem podatków. Skoro rząd gotów jest dotować nasze inwestycje, z tej możliwości należy skwapliwie korzystać.

UMIESZ LICZYĆ? LICZ NA SIEBIE!

KAŻDY Z NAS POWINIEN MIEĆ PRYWATNY PLAN EMERYTALNY I MAKSYMALNIE NA NIEGO WPŁACAĆ.

Emerytura staje się luksusem, na który może nie być Cię stać, bo będziesz mieć za mało środków aby godnie żyć. W batalii o emeryturę liczą się dwie rzeczy:
1/ mała składka - dużo czasu, lub
2/ mało czasu - duża składka 

Nie czekaj! Zapoznaj się z blogiem i wyślij wiadomość. Skorzystaj z mojego 18-letniego doświadczenia. Pomogę Ci zaplanować i zapewnić dostatnią przyszłość.

środa, 29 maja 2013

KREDYT HIPOTECZNY, CZY BANK RODZINNY?


Hipoteczni kredyciarze: najwięksi naiwniacy naszych czasów. Praca na dwa etaty, depresja, sześciopak piwa.. I tak przez 40 lat

Zapożyczone z:  Posted by Jarek Kefir w dniu 4 Kwiecień 2013

“Chciałbym was ostrzec. Jesteście najlepszym, krwistym i z niezwykle długim terminem ważności mięchem dla opasłej elity świata, o której wy, żuczki, nie macie pojęcia. Hipoteczni kredyciarze – najwięksi naiwniacy współczesnych czasów.

Adam ma 37 lat i wypija piwo za piwem. Robi tak prawie co wieczór, bo uważa, że piwo to żaden alkohol, a pozwala zasnąć. Jego żona, Alicja, już się przyzwyczaiła. No i co z tego? Ciężko pracuje, musi odreagować, tłumaczy męża. W ich wykwintnym domu na przedmieściach, a właściwie w zapyziałej onegdaj wsi przyklejonej do miasta, której pola i łąki (ku uciesze podupadłych rolników) stały się  placem budowy dla stęsknionych sielanki mieszczuchów; jest czysto, ze smakiem i po nowoczesnemu.

Adam: mój Boże, czasem kłóciliśmy się do rana urządzając nas wymarzony dom. Przeglądaliśmy dziesiątki katalogów, robiliśmy wizualizację. Oboje byliśmy zgodni, że nasze gniazdko musi być wyjątkowe. Żadnych tanich rozwiązań, półśrodków i tandety. To miało być nasze miejsce na całe życie. Zaciągnęliśmy 400 tys. kredytu hipotecznego na 50 lat. Ale byliśmy raptem przed 30-tką. Oboje: dobre posady w firmach, solidne wykształcenie, języki. Modlić się już tylko o zdrowie, powtarzaliśmy. Reszta na pewno się ułoży.

Budowa domu trwała trzy lata. To był czas, o którym Adam mówi krótko: amok.

- Byłem jakby na wiecznym haju. Codziennie po pracy leciałem na budowę jak na skrzydłach. W nocy spałem po 5 godzin. Alicja każdą wolną chwilę spędzała przed komputerem. Urządzała w wirtualu pokój za pokojem. Jeździliśmy też po centrach handlowych. Szukaliśmy mebli, tkanin, dodatków, naczyń, lamp. Trzy lata w klimacie nieustającego podekscytowania. Bank wypłacał, jak obiecał, transzę za transzą. Konto puchło od zastrzyków gotówki, której bym nie wypracował przez kilkadziesiąt lat harówki w firmie. A tu masz. Jest! Możesz działać, załatwiać, tworzyć. Wtedy czułem się jak król. Jak pan swego losu. Zdawałem sobie sprawę z konsekwencji. Że będę spłacał raty przez dziesiątki lat. Ale o codzienności w nowym, moim domu, myślałem wyłącznie w różowych kolorach. Kominek, żona na kanapie z lampką wina w dłoni, dzieci śpią każde w swoim pokoju. Stopy ogrzewa rasowy pies… Tak, nabijam się teraz sam z siebie. Ale takie fantazje snułem, rzucając się po placu budowy. Myślałem: poznałem wspaniałą kobietę. Pragnąłem stabilizacji. Nie bałem się ojcostwa. Planowaliśmy z Alą dwoje dzieci. Najlepiej z niewielką różnicą wieku. Fundamentalne decyzje podjąłem przed 30-tką, więc  miałem całe życie przed sobą na ich realizację. Nie chciałem tracić czasu. Szczęście było w zasięgu ręki. To, że na koszt banku? I co z tego? Nie pierwszy i nie ostatni zaciągam z młodą żoną kredyt na dom na przedmieściach. Bóg da, to i spłaci się wcześniej. A póki co, buduj, urządzaj, spładzaj dzieci przed kominkiem i ciesz się rodziną w wieczory na tarasie. Po sześciu latach takiego życia, głęboka depresja i rozwód wiszący na włosku. Długo nie mogłem pogodzić się z tym, że ja, rozsądny facet, uległem iluzji jak naiwne dziecko. Gdzie popełniłem błąd? Kto mną zmanipulował? Czułem się jak idiota. Codzienna presja była tak silna, że przestałem cieszyć się czymkolwiek. Przestałem sypiać z żoną. Ona była w wiecznych pretensjach, a po urodzeniu niepełnosprawnego syna, egzystowała już tylko dla niego. Moje życie stało się nie do zniesienia.

Alicja: Dziwisz się, że tak spokojnie o tym rozmawiamy? Dwa lata trwało, zanim Adam wylizał się z depresji i mogliśmy podjąć jakieś racjonalne kroki. Tak, nasz dom, nasze drugie dziecko (to prawdziwe leży w specjalistycznym wózku, kilkuletni chłopiec z porażeniem mózgowym) jest obecnie wystawiony na sprzedaż. Idzie ciężko, bo koniunktura na domy spadła, a my chcielibyśmy po sprzedaży wyjść choć z małą góreczką. O sprzedaży myśleliśmy od dawna, ale baliśmy się przyznać do tego przed sobą. Dom miał być przecież naszą ostoją i schronieniem. Tymczasem z roku na rok stawał się ciężarem nie do udźwignięcia. Upiorną skarbonką na kasę. Adam tyrał od świtu do nocy, aby utrzymać odpowiedni standard życia. Ja również, pomimo choroby dziecka, wróciłam na pół etatu do pracy. Żyliśmy w tak niewyobrażalnym kieracie, że… skończyło się chorobą męża i poważnymi kłopotami finansowymi, z których coraz trudniej się wyplątać. Leczenie i rehabilitacja syna pochłaniają majątek. Dom i jego dopieszczanie już dawno zeszły na dalszy plan. Z czasem zrozumieliśmy, że to nie jest dobre miejsce dla nas, że dom wcale nas nie cieszy, za to przysparza dodatkowych trosk, a nieustanne kursowanie do miasta po prostu wykańcza.

Adam: To nie niepełnosprawność mojego syna spowodowała, że poczułem bezsens swojej egzystencji na przedmieściach, choć jego choroba stała się kropką nad i. To presja comiesięcznych zobowiązań finansowych wypala mnie od środka i na pozór banalne sprawy, które drążyły na swój sposób, jak kropelki. Po głowie kołowało pytanie: kurna, stary, po co ci to wszystko? Po jaką cholerę? Pytasz, co to było na przykład? Proszę bardzo! Jeszcze podczas budowy mieliśmy w głowach z Alą taki obrazek, że w naszym ogrodzie będą się odbywały grill party przez całe lato. Że znajomi z miasta będą walić drzwiami i oknami. Wiadomo, świeże powietrze, niedaleko las. I wiesz co, jak udało się zorganizować dwa grille dla znajomych latem, to już było dobrze. Każdy ciągle zagoniony, każdy ma swoje terminy. Inna pierdoła; choinka w salonie. Żona miała taką wizualizację. Robi święta dla całej rodziny. Wielkie pachnące drzewo jarzy się od lampek. Przy stole rodzina Alicji i moja. Dzieciaki ganiające się po domu. Wiesz ile takich Wigilii udało się nam zorganizować przez dziewięć lat mieszkania tu? Dwie. I to ile musieliśmy się na przekonywać, że można dojechać do nas przez zimowe śniegi.

Adam kontynuuje: To może głupio zabrzmi, ale ciągle wyskakiwało coś, co nas… zaskakiwało. I w rezultacie uwierało jak kamyk w bucie. Wiosenne błoto wnoszące się wiecznie do domu, krztuszący się dymem kominek, usterki architektoniczne, o których wcześniej nie zdawaliśmy sobie sporawy, np. uciążliwa wilgoć w naszej wypieszczonej sypialni, bo dach został wadliwie położony, a naprawa kosztowałby majątek. Albo takie atrakcje: smród z okolicznych pól po wylaniu obornika utrzymujący się przez kilka dni. Pies uwiązany przy posesji sąsiada, ujadający całe noce. Problem z dojazdem karetki do Kuby zimą… Masa pieniędzy wydawana na paliwo, bo dojeżdżaliśmy do pracy samochodem. Wiesz, takie życie na wsi nie jest dla każdego. Biały domek z ogródkiem to miłe dla podświadomości wyobrażenie, ale utrzymanie go wymaga nakładów, o których nikt nakręconym nabywcom woli nie wspominać. Pół biedy, jak te dobra są wolne od hipoteki. Kiedy jednak wszystko jest na kredyt, twoje życie staje się niepostrzeżenie formą współczesnego niewolnictwa. Presja spłaty kolejnych rat ogłupia do tego stopnia, że przestajesz myśleć o czymkolwiek innym. Niby konsumujesz dobra, ale one są bez smaku. Stają gulą w gardle. W końcu masz ochotę zwymiotować.

Alicja: Już w trzecim roku mieszkania tu zaczęło się miedzy nami psuć. Była ostra zima. Opał skończył się przedwcześnie. Musieliśmy wziąć kolejną pożyczkę, aby dokupić węgiel. Kubuś wtedy nawet jeszcze nie siedział. Byłam z nim sama od rana do nocy. Adam w tym czasie w pracy. Wieczorami zawzięcie się kłóciliśmy; o kasę, o syna, o własne niezaspokojone potrzeby. W domu czułam się jak w więzieniu, a Adam czuł się do domu uwiązany jak pies. Ja tęskniłam za gwarem i ludźmi. Chciałam wychodzić z Kubą z czterech ścian, Adam wracał do domu i padał ze zmęczenia. Nie miał żyłki do majsterkowania, jakiejś ogrodniczej pasji czy coś, nie bawiło go to. Przesiadywał w rachunkach i liczył, ile musimy zarobić, aby pchnąć ten cholerny kredyt do przodu choć o parę lat. Liczył i liczył i… szedł przed tv z cztero pakiem piwa. Wiedział, że to jest nierealne. Że trzeba się z tym pogodzić; tak już będzie miesiąc w miesiąc w sumie do końca życia. Najpierw haracz dla banku i inne zobowiązania. Reszta dla nas. Tylko co z tej reszty zostawało!

Adam: W depresję wpadłem po sześciu latach takiego życia. Hipoteka i niepełnosprawność syna przerosły mnie. Nic, kompletnie nic mnie nie cieszyło. Widziałem beznadzieję swojej sytuacji i czułem totalną bezradność. Żona i syn drażnili mnie. Praca nie przynosiła satysfakcji. Miałem ochotę uciec, wziąć jakąś pieprzoną gumkę z myszką i wymazać ten idiotyczny obrazek; dom z ogródkiem, żonę w halce przed kominkiem, rasowego psa… Pach, nie ma tego już. To mi się tylko przyśniło. Jestem wolny!

- Depresja męża, to był koszmar. To choroba, która dotyka pozostałych członków rodziny. Poważnie zastanawiałam się wtedy nad rozwodem z Adamem. Chciałam wyprowadzić się z Kubą do miasta. Wytrwaliśmy, ale czy jesteśmy szczęśliwi? W każdym razie nie tak, jak sobie to wyobrażaliśmy na ślubnym kobiercu. Po dziewięciu latach małżeństwa nie boję się powiedzieć: jesteśmy wciąż razem, bo wiąże nas niepełnosprawny syn i… kredyt hipoteczny. Spłata rat jeszcze przez 41 lat. Skończymy, gdy będziemy pod 80-tkę! Kuba przekroczy 50-tkę. Dopiero teraz to wszystko do mnie dociera. Żyjemy w iluzji, która – paradoksalnie – stała się naszą rzeczywistością. Musimy z tym skończyć. Sprzedaż domu, to teraz nasze największe marzenie. Mamy go serdecznie dość”



Artykuł ten pokazuje jak ważne dla nas i naszych potomków jest oszczędzanie i ubezpieczanie się na życie. Tylko w ten sposób możemy sprawić że nasze i ich życie stanie się radosne, bez wyrzeczeń. Zapoznając się z moim blogiem możesz podjąć decyzję jak chcesz żyć. Tak jak opisał "Kefir", czy tak jak ja proponuję.

piątek, 26 kwietnia 2013

BANK RODZINNY DZIAŁA !

Mój klient założył polisę w sposób jaki mu poradziłem. W ciągu 4 lat zebrał blisko 17 tysięcy złotych na wartości polisy. Miesiąc temu doszedł do wniosku, że powinien kupić inny samochód. Wybrał auto za ok. 13 tysięcy złotych. Sprawdził w banku jakie koszty poniesie biorąc kredyt na 13.500,- zł i ile wyniesie rata jeżeli kredyt będzie spłacał w ciągu 3 lat. 
Okazało się, że spłacał będzie po 451,- zł, czyli odda bankowi wraz z odsetkami 16.236,- zł
Aby kredyt uzyskać musi wykazać się dochodami, potwierdzonymi na stosownym zaświadczeniu z zakładu pracy. Po złożeniu dokumentów bank rozważy wniosek. 
Klient potrzebował pieniędzy szybko i bez formalności. Zwróciliśmy się do Towarzystwa z prośbą o wypłatę potrzebnej kwoty. 
Zadowolony klient już jeździ samochodem. 
Zamiast płacić bankowi wpłaca 451,- zł na swoją polisę. Za trzy lata będzie miał samochód o wartości ok. 8.000,- zł i ok. 21.700,- zł w gotówce.

Gdyby wcześniej nie oszczędzał pieniędzy, po 3 latach miałby samochód wart 8.000,- zł i 16.236,- zł wydane z własnej kieszeni. Jedynym "zarobionym" byłby bank. Na następne auto klient musiałby znowu brać kredyt.

Stosując zasady BANKU RODZINNEGO, klient ten jest wolnym człowiekiem. Nikomu nic nie jest dłużny, jego oszczędności rosną, a do tego jest ubezpieczony na rzecz swojej rodziny w niezmienionej wysokości. Chroni rodzinę, buduje kapitał, nie zaciąga długów.
Czy to nie jest piękne?

Każdy tak może zrobić, Ty Czytelniku też!

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Nie pozwól aby Twoje pieniądze znalazły się w pułapce

Jeżeli nieumiejętnie powierzysz swoje pieniądze instytucji finansowej znajdą się one w pułapce jak ta na zdjęciu. Próba skorzystania z tych pieniędzy lub ich wręcz zabranie, może stać się bardzo bolesne dla Ciebie. Nie pozwól na to.  Nie pozwól, aby inni kontrolowali Twoje pieniądze. Strona ta powstała po to, abyś Ty kontrolował swoje pieniądze. POWODZENIA!

wtorek, 3 lipca 2012

TEGO NIE UCZĄ W SZKOLE

Wielu z nas narzeka, że brakuje mu pieniędzy. Żony są niezadowolone z dochodów mężów. Jakże często słyszymy, że nie stać kogoś na oszczędzanie pieniędzy. 

Winę za taki stan rzeczy ponosi nasz system edukacji. Nikt nie uczy młodych ludzi jak postępować z własnymi pieniędzmi. Niewielki promil z całej populacji ludzkiej potrafi gospodarować swoimi ciężko zarobionymi pieniędzmi. Reszta lekkomyślnie wydaje pieniądze, które otrzymuje za swoją pracę.
Generowanie dochodu jest naszym największym atutem, a mimo to, tego wygenerowanego dochodu nie szanujemy. 

Weźmy przykład młodego człowieka, który dopiero rozpoczął swoją drogę zawodową. Zarabia ok. 2.000,- zł netto. Zanim mija kolejny miesiąc pieniędzy już nie ma. Ciężko pracował przez cały miesiąc, aby w następnym wydać wszystko, co do złotówki! Na co pieniądze zostały wydane? Jedzenie, opłaty za mieszkanie, ubrania, paliwo i raty za samochód.
Młody człowiek obiecuje sobie, że w przyszłości będzie oszczędzał pieniądze. Przyszłość jest jednak brutalna. Dochody, co prawda wzrosły, ale bank wiedząc o tym zaproponował kolejny kredyt, na lepszy samochód, potem na mieszkanie. Urodziło się dziecko. Wydatki rosną. O oszczędnościach nie ma mowy. Kiedyś będę oszczędzał… jak spłacę raty. Tak mija życie. Gdy ma się 55, 60, 65 lat młody kiedyś człowiek zastanawia się, co poszło nie tak? Dlaczego nie mam odłożonych pieniędzy? Przez całe życie ciężko pracowałem, miałem odpowiedzialne miejsca pracy i stanowiska, tylko, że … moimi pieniędzmi cieszy się ktoś inny. Zmiany w systemie emerytalnym powodują, że na starość będę biednym, a przez to nudnym dziadkiem. Gdyby można przeżyć swoje życie jeszcze raz…

 Nie można swojego życia przeżyć jeszcze raz, ale można wyciągnąć wnioski z życia innych ludzi. 

Dużą część naszych pieniędzy zabierają banki na wiele rzeczy, które po latach, a czasem miesiącach wyrzucamy. Pralki, lodówki, telewizory, komputery, samochody, meble, ale też mieszkania, domy, prezenty na święta, wczasy, karty kredytowe. Wszystkie rzeczy kupując na raty - przepłacamy! Za pożyczenie kapitału musimy zapłacić. Są to odsetki, prowizje i różne opłaty bankowe, które nam nic nie dają, a uszczuplają nasz portfel. Jest to cena za naszą niefrasobliwość. Jeżeli dziś nie potrafisz oszczędzać, to w przyszłości za pożyczone pieniądze musisz zapłacić i dodatkowo je zwrócić. Nie ważne czy nazywa się to kredytem czy pożyczką, zawsze trzeba zapłacić. 

Ostateczna cena takiego naszego działania pojawia się na starość. NIE MA, Z CZEGO ŻYĆ! Poziom życia i własna godność drastycznie spadają.

25 latek zarabiający na początku 2.000,- zł netto po 40 latach zarobił 2.095.000,- zł, przyjmując wzrost dochodów o 3,5% w skali roku, co pokrywa tylko inflację. Z tego, jak mówią statystyki, na wszelkie kredyty oddaje bankom 733.000,- zł – 35% swoich zarobków netto! 
Gdyby nie spieszył się z pierwszym zakupem, gdyby nie brał kredytu, tylko najpierw oszczędził pieniądze i z tych pieniędzy realizował zakup, a potem nadal oszczędzał, to przechodząc na emeryturę miałby 733.000,- własnych pieniędzy i drugie tyle w formie odsetek, gdyby jego zyski wyniosły w tym czasie tylko 6% w skali roku. Co ciekawe przez całe życie kupiłby, tak jak inni, pralki, lodówki, samochody, mieszkanie, wczasy, prezenty na święta. Jak inaczej wyglądałoby życie emeryta, gdyby poza „zasiłkiem” z ZUS, miał na koncie 1.400.000,- zł?

Każdy ma wybór i może tracić swoje pieniądze jak chce i na rzecz, kogo chce. Może też jednak zachować swoje pieniądze i godnie żyć zarówno w czasie swojego życia zawodowego jak i na emeryturze. Wystarczy zastanowić się nad powyższym tekstem i zacząć działać. Koniec narzekania! Czas przejąć kontrolę nad swoimi finansami...

Obiecuję, że z uporem maniaka będę przypominał i wskazywał możliwości jakie daje oszczędzanie pieniędzy i życie bez kredytu.

wtorek, 22 maja 2012

TWÓJ BANK RODZINNY – DORADCY FINANSOWI


Przeglądam różne strony internetowe, ogłoszenia, reklamy i śmieszy mnie, kiedy czytam jak niektórzy "doradcy finansowi" podpowiadają, w jaki sposób inwestować pieniądze. Rozważają na temat zysków od 5% zaoszczędzonych dochodów przez ich klientów, czy potencjalnych klientów.

Te same osoby doradzają gdzie, w jakim banku wziąć kredyt.

Prawdę powiedziawszy ludzie ci robią wszystko aby klient oddawał bankom 35% swoich dochodów "mamiąc" ich przy tym inwestycjami od 5% dochodów i "gwarantując" zyski na poziomie np. 13% jak ostatnio głosi reklama jednej z firm "inwestycyjnych". Opowiadają, że dzięki inwestycjom klienci zrównoważą zadłużenie. Prawda jest taka, że aby tak się naprawdę stało, zyski  musiałyby przynosić aż 700 procentowe odsetki.

Historia finansów zna gwarantowane zyski. Zawsze kończyły się plajtą funduszu i były zwykłą piramidą finansową. Ostatni założyciel takiego funduszu został niedawno skazany przez amerykański sąd na karę 156 lat pozbawienia wolności za wielomiliardowe defraudacje.

Branie kredytu to nic innego jak tracenie własnych pieniędzy!
Nawet jak to będzie kredyt o najniższych odsetkach to i tak trzeba wydać własne pieniądze!

Kredyt, czy pożyczka to wydawanie pieniędzy, których nie posiadamy, często na rzeczy których nie potrzebujemy, a jedynie chcemy mieć.

W poprzednich moich wypowiedziach wskazywałem, że każdy kredyt i odsetki  od niego to wydawanie pieniędzy, które ciężką pracą zarobiliśmy.

Spłacając kredyt, to tak jak byśmy byli pracownikami banku. Dajemy mu zarobić, tak jak swojemu pracodawcy, tylko, że... spłacając kredyt nie płacimy podatku, nie płacimy też składek ZUS. Jesteśmy "pracownikiem" banku bez dochodu, premii, emerytury. Bogacimy bank niejednokrotnie nawet przez 30 lat.

Jeżeli chcemy osiągnąć wolność i niezależność finansową powinniśmy we właściwy sposób zagospodarowywać zarabiane przez nas pieniądze.

Mamy XXI wiek. Dziś na temat zarządzania własnymi pieniędzmi wiemy zdecydowanie więcej jak nasi rodzice, czy dziadowie.

Oszczędzajmy więc pieniądze i korzystajmy z nich, na takiej samej zasadzie jak robiliśmy to dotychczas korzystając z kredytów w bankach. ( przeczytaj dotychczasowe posty)
Zastanów się, czy stać Cię na powstrzymanie się od natychmiastowych zakupów? 
Jeśli tak, to możesz najpierw zebrać pieniądze, a potem je wydawać. W innej sytuacji ktoś inny, a nie Ty przejmie Twoje pieniądze i osiągnie zyski. 
Czy potrafisz żyć za mniej jak zarabiasz? 
Jeżeli tak, to odzyskasz kontrolę nad swoimi finansami i wkrótce staniesz się niezależny finansowo.  
Masz to gwarantowane!







czwartek, 17 maja 2012

TWÓJ BANK RODZINNY – WYJAŚNIENIE


Rozmawiając z niektórymi osobami, powiedziały mi one, że HDI-GERLING (Obecnie po połączeniu TUnŻ WARTA S.A.) zmierza w kierunku utworzenia banku.

Pragnę to sprostować. HDI-GERLING (obecnie po połączeniu firm TUnŻ WARTA S.A.) jest towarzystwem ubezpieczeń na życie.

Twój Bank Rodzinny to koncepcja utworzenia „własnego banku”.

W normalnej, dotychczasowej sytuacji, jeśli ktoś chce kupić np. telewizor LCD, aby w dobrej jakości oglądać mecze mistrzostw Europy, a nie ma pieniędzy, zwraca się do banku komercyjnego i kupuje ten telewizor na raty.

Koncepcja Twojego Banku Rodzinnego przewiduje, że w przyszłości pieniądze mogą być potrzebne na różne cele w tym i na taki telewizor.
Jeżeli nawet takich przewidywań nie było, ale opłacana była polisa na życie z funduszem kapitałowym, to kibic może skorzystać z zaoszczędzonych w polisie pieniędzy i kupić telewizor za gotówkę.

Następnie kibic sprawdza w komercyjnym banku ile wynosi rata miesięczna za taki telewizor np. na 12 miesięcy.

Potem równowartość raty wpłaca na swoją polisę. Dzięki temu wzrasta wartość gotówkowa jego polisy, bowiem nie tylko oddaje kapitał, ale także odsetki, które normalnie stanowiłyby zarobek banku komercyjnego.

Przykład:

Telewizor kosztuje 3000,- zł. 
Rata miesięczna na 12 miesięcy wynosi 300,- zł. 
Naprawdę więc w ciągu roku na telewizor trzeba wydać 3.600,- zł.

Jeśli skorzystamy z kredytu w banku komercyjnym to bezpowrotnie stracimy 3.600,- zł.

Jeżeli natomiast skorzystamy z wartości w naszej polisie, to kupując telewizor, po roku wartość gotówkowa polisy wzrośnie o 600,- zł.  (3.000,- zwrot kapitału plus 600,- zł odsetki)

Po roku mamy telewizor i 3.600,- zł.

Twój Bank Rodzinny jest zachętą do oszczędzania pieniędzy i korzystania z nich wtedy, gdy tego potrzebujesz.

Jeżeli nie oszczędzamy, to chcąc cokolwiek kupić musimy tracić pieniądze na rzecz banków komercyjnych.

HDI-GERLING jest firmą ubezpieczeniową, która stworzyła najbardziej przyjazne, nadające się do tego celu polisy - produkty finansowe.

Twój Bank Rodzinny ma taką nazwę jak Twoje NAZWISKO.

Nie musisz korzystać z PKO, BZ WBK, BPH itp. Zgromadź kapitał i korzystaj z niego, ale pamiętaj - Twój Bank Rodzinny wymaga zwrotu kapitału z odsetkami tak samo jak PKO, BZ WBK, BPH i inne banki komercyjne. Przecież w przyszłości będziesz chciał dokonać innego zakupu i będziesz potrzebował pieniędzy.

Najlepszym i najbezpieczniejszym produktem finansowym do zbudowania Twojego Banku Rodzinnego jest polisa ubezpieczenia na życie. TUnŻ WARTA S.A. jest w tym liderem. Stworzyła polisy, które jako pierwsze na polskim rynku spełniają warunki do stworzenia Twojego Banku Rodzinnego.







środa, 9 maja 2012

KREDYT I INWESTOWANIE

Jechałem dziś samochodem i usłyszałem w radio reklamę o dobrym inwestowaniu swoich pieniędzy. Nie byłoby nic złego w dobrym inwestowaniu gdyby nie to, że następna reklama namawiała do wzięcia korzystnego kredytu. 
Przypomniał mnie się znajomy, który z żoną zaciągnął kredyt na zakup mieszkania. Zrobili to dwa lata temu. Płacą każdego miesiąca ratę w wysokości 1860,- zł. Jako, że są na początku spłat, rata zawiera ok. 270,- zł spłatę kapitału i 1590,- zł odsetki. I tak każdego miesiąca przez okrągły rok. 
Twierdzą, że zrobili doskonały interes. Mieszkanie wynajmują za 1500,- zł miesięcznego czynszu. Resztę opłat, czynsz, wodę, gaz, prąd, telefon i internet ponosi lokator. Oni dopłacają do raty tylko 360,- zł. 
Ich super inwestycja puki co, nie przynosi im jakiegokolwiek dochodu a jeszcze muszą do niej dokładać. Czy to jest dobra dla nich inwestycja, czy może raczej dla banku?

Inni moi znajomi stwierdzili mając pieniądze, że nie opłaca im się zainwestować pieniędzy np. w fundusze obligacji. Woleli kupić mieszkanie - 2 pokoje za 240 tys zł. Mieszkanie wynajęli za 1100,- zł plus czynsz i opłaty. Od uzyskiwanej kwoty przychodu płacą fiskusowi podatek. Ich doskonała inwestycja przyniosła w ostatnim  roku 5,5% zysku  brutto. Fundusze obligacyjne w tym samym czasie dały zysk swoim klientom na poziomie 8, 10 a nawet 16%. Od tego zysku nie trzeba płacić podatku pozostawiając pieniądze nadal w funduszach. Co ciekawe w ciągu najbliższego roku zyski będą rosły w funduszach obligacyjnych nie tylko od kwoty bazowej ale także od osiągniętych już zysków.

Cóż reklama mówi - dobrze inwestuj swoje pieniądze. Szkoda, że tak wielu ludzi nie zastanawia się nad tym hasłem.

Ciekawe co by powiedział człowiek, któremu zaproponowałbym aby użyczył mi swoje mieszkanie, ja rocznie dam mu za to 3,5% od wartości mieszkania, a sam będę tym mieszkaniem gospodarował po swojemu, może wynajmę, albo może otworze w nim stołówkę dla okolicznych mieszkańców lub sklep z ciuchami i będę zarabiał niebotyczne pieniądze. Podejrzewam, że stwierdziłby, że mam "nierówno pod sufitem". 
Gdybym jednak spytał tego samego człowieka gdzie przechowuje swoje oszczędności, odpowiedziałby, że w banku. Uznałby z pewnością, że to jest zupełnie normalne i  dzięki temu zarabia 3,5% odsetek. Co bank robi z pieniędzmi takiego człowieka? ZARABIA! DLA SIEBIE! Jego własnymi pieniędzmi bank obraca, wypracowuje ogromne zyski, a jemu za to wypłaca wynagrodzenie za użyczenie pieniędzy w kwocie 3,5% rocznie od wpłaconych przez niego pieniędzy, od czego on musi zapłacić podatek dochodowy od zysków kapitałowych (podatek "belki"). I kto tu ma "nierówno pod sufitem"?

Ktoś z moich znajomych też ma kredyt hipoteczny. Mieszka w mieszkaniu, mimo, że rodzice posiadają dom. Uniósł się honorem i postanowił udowodnić rodzicom, że bez ich pomocy i zamieszkiwania u nich da sobie radę. Jego rata kredytowa to 2400,- zł miesięcznie z tego 1900,- to odsetki. Wiedząc, że trzeba pieniądze także gromadzić odkłada w banku 300,-  zł każdego miesiąca. Chwalił się niedawno, że w ostatnim roku zarobił 99,- zł. Wyjaśnił, że wpłacając po 300,- zł na koniec roku saldo jego rachunku wynosi 3.699,- zł. Uważa, że jest to całkiem spory zarobek. Tylko, że w tym samym czasie w formie odsetek oddał bankowi bezpowrotnie 22.800,- zł. Zarobił więc, czy stracił?

Nie wystarczy dobrze inwestować, czy brać "korzystne" kredyty. Swoich pieniędzy trzeba pilnować. Tych wczoraj, dzisiaj i jutro zarobionych.

poniedziałek, 7 maja 2012

POLISA BANKIEM RODZINNYM, CZY LOKATA W BANKU LEPSZA?

Ostatnio banki prześcigają się w swoich ofertach dla klientów. Kuszą lokatami oprocentowanymi nawet, na 8,5%, ale… w skali 2 miesięcy. Potem oprocentowanie spada i generalnie nie przekracza 5% w skali roku. Zerwanie lokaty powoduje najczęściej utratę odsetek.
Zastanówmy się, dlaczego banki kuszą klientów wysokimi odsetkami w pierwszych miesiącach ich trwania. Odpowiedź jest prozaiczna. Banki poszukują pieniędzy. Im więcej lokat, tym więcej banki mogą wykreować pieniędzy, tym większy dla nich zarobek.

Sprawdźmy hipotetyczny przykład. 

Lokata w banku.

60-letni mężczyzna przychodzi do banku i chce założyć lokatę dla swojego nowonarodzonego wnuka. Przez długi czas udało mu się uzbierać 16.000,- zł i tyle chce ulokować. Mężczyzna stawia warunek. Pieniądze mają być wypłacone wnukowi, gdy ten ukończy 40 lat, gdy będzie dojrzałym, stabilnym mężczyzną. 

Pracownik banku ustala, że na taki okres bank gwarantuje średnie roczne oprocentowanie lokaty na poziomie 5%. Wylicza jednocześnie, że wnuk mając lat 40 otrzyma 112.639,82 zł. Dziadek jest szczęśliwy.
Bank natychmiast zaczyna obracać pieniędzmi klienta. Robi to przez całe 40 lat. Pieniądze inwestowane były w różne papiery wartościowe, ale także przeznaczane na kredyty. Bank w 40 – letnim okresie wypracował średnio rocznie 12% zysku. Dało mu to kwotę 1.488.815,53 zł. Wnuk wypłacił lokatę założoną przez dziadka wraz z naliczonymi odsetkami. Otrzymał zgodnie z gwarancją banku 112.639,82 zł. W banku zostało 1.376.175,71 zł.

W wyliczeniach pominąłem podatek od zysków kapitałowych. On spowodowałby, że tych pieniędzy dla wnuka byłoby jeszcze mniej. Nie mówiąc już o inflacji.

Zastanówmy się nad polisą na życie.

Taki sam 60 letni mężczyzna zakłada polisę dla wnuka z wkładem 16.000,- zł. 

Towarzystwo ubezpieczeniowe z tej kwoty pobierze 2%, czyli 320,- zł. Zainwestuje 15.680,- zł. Z zysków, które podobnie jak w przypadku banku mogą wynieść 12% rocznie, pobierze każdego roku 1% za zarządzanie pieniędzmi. Pozostałe 11%, corocznie będzie podnosiło wartość zainwestowanych przez dziadka środków. Nikt gwarancji oczywiście nie da, ale fundusze oparte na obligacjach do tego niewielka inwestycja w fundusze akcyjne i … całkiem możliwe jest uzyskanie takiego średniorocznego zysku. Wartość takiej polisy po 40 latach to 1.019.213,60 zł. Kwotę tę w całości otrzyma wnuk.

Niektórzy twierdzą, że to niemożliwe, inni, że szkoda im 320,- zł pobieranych przez Towarzystwo przy zakładaniu polisy. Efekt jest taki, że zamiast polisy inwestycyjnej ludzie zakładają konta i lokaty w bankach, ku ich oczywistej radości. Potem klienci dziwią się, że nie mają pieniędzy, a banki otwierają swoje oddziały na prawie każdej ulicy a nawet po kilka na jednej ulicy czy rynku miasta.

Lokowanie pieniędzy w banku, jest niczym innym, jak pożyczaniem ich bankowi za drobną opłatą. Bank tymi pieniędzmi gospodaruje na swoją rzecz, a nie na rzecz klienta.

Inwestowanie za pomocą polisy jest gospodarowaniem, za drobną opłatą, pieniędzmi klienta na jego rzecz.

Prawie takie same słowa, a jaka zasadnicza różnica!


Dziwnym wydaje się, że pieniądze i oszczędności to emocje, a powinna być czysta matematyka...

czwartek, 26 kwietnia 2012

UBEZPIECZ SWÓJ NAJWIĘKSZY ATUT - TWÓJ DOCHÓD

” Wzywam tych, którzy nie ubezpieczyli dotychczas swoich dochodów, aby przemyśleli,  dlaczego jest tak, że ubezpieczasz swój samochód, ale nie Twoje główne źródło zabezpieczenia finansowego?”

Zawsze jestem zaskoczony, kiedy Polacy mówią o swoich aktywach:  o swoich domach, ich przedsiębiorstwach lub ich samochodach. 

Zaskakuje mnie, bo moim zdaniem  największym atutem jest możliwość generowania przychodów.
Przypomniało mi się to kilka dni temu, kiedy powiedziano mi, o hydrauliku, który miał wylew, pozostawiając żonę bez dochodów na pokrycie kredytów hipotecznych i innych rachunków. Kiedy wdowa, poprosiła  księgowego męża o uporządkowanie spraw firmy, usłyszała niespodziankę - miał ubezpieczenie dochodu! (ubezpieczenie na życie, od wypadków i poważnych chorób)

Nie każda żona, wzywając  księgowego męża dostaje odpowiedź w tym stylu. 

Dużą część zatrudnionych w naszej gospodarce stanowią samozatrudniający. Liczba takich fachowców wzrosła szczególnie w ostatnich 20 latach transformacji Polski. Widać to najbardziej w usługach prawnych, księgowych, finansowych, zawodach lekarskich, handlu ale też w wielu innych usługach w tym budowlanych. 

Rozwój samozatrudnienia jest dobry dla gospodarki i dobry dla wykonawców (w większości przypadków), ale zauważyłem rażący brak zabezpieczeń takich osób w przypadku choroby, wypadku  i wyraźnego braku bezpieczeństwa dla  rodzin w przypadku śmierci samozatrudniającego. 

Większość samozatrudniających nie tylko nie posiadają systemu nagród jak w „normalnych” firmach ale brakuje im również podstawowego zabezpieczenia: w celu ochrony dochodów. 

„Ubezpieczenie ochrony dochodów” płaci świadczenie w razie ciężkiej choroby samozatrudniającego, w razie wypadku oraz jego śmierci. 

Ubezpieczenie takie okazuje się bezcenne  dla osób samozatrudnionych, ponieważ zapewnia dochód wtedy gdy z powodu poważnej choroby, inwalidztwa czy śmierci nie można pracować. Kluczowym atutem „ubezpieczenia dochodu” jest  - gdy leżysz na plecach Twój dochód pozostaje. 

Ostatnie badania pokazują, że wśród osób pracujących na własny rachunek, mężczyzn i kobiet tylko niewielki odsetek chroni swój przyszły dochód.  Jednocześnie, ponad 80% Polaków ma  ubezpieczenie samochodu. 

Jeśli jesteś osobą samozatrudnioną i jedynym lub głównym „dostawcą” dochodu w Twoim gospodarstwie domowym, powinieneś rozważyć, co stanie się z rachunkami i hipoteką oraz kosztami używania pojazdu, jeśli będziesz musiał spędzić kilka miesięcy bez pracy, jeśli ulegniesz poważnemu wypadkowi lub chorobie.

Nie chodzi tylko o wypadek w miejscu pracy, ale szczególnie poza nim ponieważ to wtedy ZUS nie wypłaci Ci odszkodowania.

Mówię o nieszczęściach, które spotykają ludzi z dala od miejsca pracy: złamana noga na siatkówce, udar mózgu, chemioterapia, itp . W skrócie, medyczne dramaty, które wydają się zdarzyć komuś innemu ... aż zdarzą się nam. 

Przedłużający się kryzys finansowy pozwala nam skoncentrować się na naszych finansach, a tym samym Polacy dopiero wówczas wyciągają wnioski z zadłużenia konsumenckiego, kredytu hipotecznego itp. 

Beztroskie życie finansowe jest niezwykle ryzykowne dla bytu nas i naszych rodzin.  

Jest inny sposób patrzenia na te same troski: ubezpieczenie swojego dochodu. 

Dla tych, którzy tego nie zrobili, proponuję porozmawiać z doradcą finansowym, brokerem lub agentem ubezpieczeniowym. Samo ubezpieczenia na życie nie wystarcza - to parasol ochronny  dla osób, które pozostaną  po Twojej śmierci, i powinno się je mieć, jeśli jesteś głównym żywicielem rodziny i masz kredyt hipoteczny. 

Ale co, jeśli nie możesz pracować z powodu wypadku lub ciężkiej choroby? Jesteś wciąż żywy, ale możesz nie osiągać dochodów  wystarczająco długo, aby ryzykować utratą domu czy mieszkania zastawionego pod kredyt hipoteczny, stracić samochód, maksymalnie obciążyć  karty kredytowe i spowodować niepotrzebne napięcia finansowe w Twojej rodzinie. 

Wzywam tych, którzy nie ubezpieczyli dotychczas swoich dochodów, aby przemyśleli,  dlaczego jest tak, że ubezpieczasz swój samochód, ale nie Twoje główne źródło zabezpieczenia finansowego?


Dochód jest Twoim największym atutem - warto go chronić.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

PRZYSZŁY DOCHÓD NAJWIĘKSZYM I NIEDOCENIANYM MAJĄTKIEM

Każdy z nas posiada jakiś majątek. Jedni więcej inni mniej, ale zawsze coś posiadamy. 
Spróbujmy prześledzić stan posiadania 40 letniego mężczyzny, żonatego z dwójką nieletnich dzieci.

Dom wartości 450 tys. zł
Samochód wartości 40 tys. zł
Zarobki netto wynoszą 5.000,- zł.

Co taki mężczyzna robi? Czy myśli o ubezpieczeniach? 
Oczywiście ! Ubezpiecza dom i samochód! Gdyby stracił ten majątek chciałby go odzyskać. 
Jeżeli ma kredyt na dom, to czasem bank wymaga od niego ubezpieczenia na życie, dla pokrycia sumy niespłaconego kredytu gdyby kredytobiorca zmarł.

Chciałbym w tym miejscu zająć się innym majątkiem naszego 40-latka. Mężczyzna ten zarabia 5.000,- zł miesięcznie, czyli rocznie 60.000,- zł. Do emerytury nasz 40-latek będzie pracował jeszcze 25 lat. Zarobi w tym czasie 1.500.000,- zł. Jeżeli inflacja wyniesie w tym czasie 3% rocznie i tylko o tyle będzie miał podnoszoną pensję to do emerytury zarobi 2.253.183,- zł.

Wyobraźmy sobie, że ten mężczyzna w przyszłym miesiącu straci życie. Wraz z nim znikną jego dochody. Przecież 2.253.183,- zł to są jego przyszłe dochody, których nie zdążył wypracować. 
Co w takim razie ma zrobić jego rodzina? Jak będzie żyć? Czy żona będzie w stanie wygenerować wystarczająco dużo dochodu na pokrycie normalnych kosztów utrzymania, na zachowanie obecnego standardu życia, na spłatę kredytów, podatków i nagłych, niezbędnych wydatków?

Jak będzie żył nasz 40-letni mężczyzna, gdy za kilka tygodni zdiagnozowana zostanie u niego poważna choroba uniemożliwiająca dalszą pracę, lub ulegnie wypadkowi, który spowoduje 100% inwalidztwo?

Wróćmy do początku tego artykułu. Paradoksem jest, że ubezpieczamy majątek nie myśląc o dochodach. Przecież naszym największym atutem jest wypracowywanie dochodu. Bez niego nie byłoby ani domu, ani samochodu, wspólnych rodzinnych wczasów, ubrania, wyposażenia mieszkania i wielu innych.

Moim zdaniem "ubezpieczenia na życie" mają w Polsce złą, źle kojarzącą się nazwę. Mówiąc o ubezpieczeniach na życie myślimy o śmierci, kalectwie, ciężkiej chorobie.

Tak naprawdę ubezpieczenia na życie są ubezpieczeniem naszego przyszłego dochodu dla bliskich i siebie samego, jeżeli stracimy możliwość zarobkowania.

Wyliczenia pokazują, że nasz przyszły dochód stanowi zdecydowanie większą wartość niż zgromadzony dotychczas majątek, czyż nie warto go ubezpieczyć?

Po latach doświadczeń wiem, że nie każdego stać na ubezpieczenie w 100% swoich przyszłych dochodów, ale choćby częściowo można to zrobić. Są tacy, którzy ubezpieczają swój roczny dochód, inni 5 czy 10 letni.

Ważne jest, aby mając kogokolwiek na utrzymaniu, dzieci, żonę, rodziców kogoś, kto nam ufa i zależy od nas finansowo, zapewnić dochód, jeżeli my tego nie będziemy mogli robić czy to na sutek śmierci, choroby, czy wypadku.

Pomyśl CZY TY MASZ UBEZPIECZONY SWÓJ  DOCHÓD?

wtorek, 17 kwietnia 2012

TWÓJ BANK RODZINNY = WOLNOŚĆ FINANSOWA

Czy kiedykolwiek starałeś się w banku o kredyt lub kupowałeś coś na raty? Pamiętasz, jakie dokumenty i ile formalności musiałeś spełnić?

Na początek musiałeś udowodnić, że posiadasz zdolność kredytową, czyli, że zarabiasz wystarczająco dużo, aby bank zechciał Ci kredytu udzielić. Do tego zgoda współmałżonka. Kupując samochód na raty dodatkowo zastaw sądowy. Starając się o kredyt hipoteczny konieczna jest wizyta u notariusza, ubezpieczenie nieruchomości, Twojego życia i zastaw sądowy. Prowadząc działalność gospodarczą zapewne pamiętasz zaświadczenia z ZUS i Urzędu Skarbowego o nie zaleganiu z płatnościami. W końcu bank sprawdza Cię w BIK a Ty w tym czasie drżysz, czy aby na pewno kredyt otrzymasz i czy w żądanej wysokości.

Biorąc kredyt zwracałeś uwagę na wysokość odsetek i rat miesięcznych. Rzadko, albo nigdy nie zastanawiałeś się ile tak naprawdę kosztuje Cię kredyt czy zakup na raty, jaka jest prowizja i marża banku, ile dobrowolnie oddasz bankowi ze swoich ciężko zarobionych pieniędzy w formie odsetek.

Kupując samochód w kredycie na 5 lat  każdy 1 zł raty zawiera aż 30 groszy odsetek

Kredyt hipoteczny zawarty na 30 lat tylko na 6,9%, w pierwszych 5 latach średnio w każdym 1 zł, które wpłacasz do banku - 85 groszy to odsetki a tylko 15 groszy spłata kapitału.

Za cały okres w tym samym kredycie średnio w każdym 1 zł, zaniesionym przez Ciebie do banku - 40 groszy stanowi spłata kapitału i aż  60 groszy odsetki.
Zawierając umowę kredytową musisz mieć pracę, nie możesz się spóźnić z opłatami rat, bo bank naliczy Ci dodatkowe karne odsetki. Często będziesz musiał zrezygnować z wielu przyjemności, a nawet koniecznych zakupów, szczególnie, gdy Twoja lub małżonka płaca ulegnie obniżeniu, a w dzisiejszych czasach o to nietrudno.

Kredyty na samochody i na zakup mieszkań to nie wszystko, przecież istnieją jeszcze karty kredytowe, kredyty gotówkowe, zakupy na raty, leasing itp., itd. 

Ciągle dziwimy się i denerwujemy, gdzie są nasze pieniądze. Mamy wrażenie, że ciągle pracujemy na kogoś.

Tak to prawda! Jak podają statystyki aż 35% własnych dochodów oddajemy bankom i to w większości w formie odsetek, które nigdy nie odzyskamy.


Zdarza się, że podejmujemy decyzję o oszczędzaniu. Jak mówią statystyki przeciętnie odkładamy ok. 5% swoich dochodów. Po pewnym czasie sprawdzając nasze zyski z inwestycji mamy pretensje do firm zarządzających, że osiągnęliśmy zbyt małe odsetki od naszych kapitałów.

Prawda jest taka, że te nasze 5% oszczędności musiałoby zarobić dla nas 700% w skali roku, aby nadrobić to, co lekkomyślnie oddajemy bankom.


Wyobraźmy sobie, że dzięki idei Banku Rodzinnego zgromadziliśmy kapitał, który w każdej chwili możemy zabrać i kupić, co tylko chcemy. Nie potrzebujemy zaświadczeń, oświadczeń, sprawdzania nas. Jesteśmy wolni. Potem każdego miesiąca zwracamy sobie do własnego Banku Rodzinnego raty tak jak dotychczas robiliśmy to z tradycyjnym bankiem. Z tym, że tym razem nie bogacimy banku tylko siebie, własny Bank Rodzinny. Każda złotówka wpłacona jako zwrot do naszego Banku Rodzinnego jest w całości nasza! Nie tak jak w powyższych przykładach. Nie tracimy a odzyskujemy odsetki! 

Wiesz co jest w tej koncepcji wspaniałe? Nie musisz martwić się o zyski kapitałowe. Ty sam je tworzysz, zwracając sobie pieniądze z odsetkami, tak jak do zwykłego banku. Inwestycje w fundusze to tylko dla Ciebie okazja na dodatkowy zarobek.

Trudne? Nie!
Co należy więc zrobić? Zmienić własne myślenie, znaleźć najlepszy i najbezpieczniejszy instrument finansowy do budowy własnego Banku Rodzinnego i zacząć dbać o swoje finanse!

Zrozumieć musisz drogi czytelniku, że zasługujesz na każdą złotówkę, którą zarobiłeś przecież ciężką pracą.

Każdy mój klient ma prawo do kontroli własnych pieniędzy. Ty też!

Tomasz Ślebioda

czwartek, 12 kwietnia 2012

Korzyści z posiadania BANKU RODZINNEGO.

Posiadanie Banku Rodzinnego to wiele korzyści. Oto niektóre z nich:

1. Będziesz mógł działać jak w banku. Gromadząc pieniądze nawet na niskim poziomie, możesz używać ich do większych zakupów, dzięki temu odzyskasz odsetki,  które inaczej oddałbyś na finansowanie różnych banków lub firm.
Pozwoli to na zwiększenie wykładniczo Twojego kapitału .

2. Otrzymasz gwarantowany roczny wzrost w kapitale własnym.

3. Twoje zyski każdego roku są niezagrożone.

4. Masz pełną kontrolę swojego kapitału i możesz łatwo uzyskać dostęp do funduszy bez jakichkolwiek kar podatkowych z tytułu wcześniejszego korzystania z kapitału, jak w przypadku IKE i IKZE.

5. Zapewnia gwarantowane wyniki i zdejmuje "hazard" z inwestycji.

6. Nie ma ryzyka rynkowego i niebezpieczeństwa wahań indeksów giełdowych.

7. Zapewnia wolne od podatku dochody emerytalne.

8. Twój kapitał dodatkowo będzie wzrastał zgodnie z wdrożonym planem. Twoje pieniądze pracują dla Ciebie.

9. Masz spokój, ponieważ można dokładnie zaprojektować gwarantowaną ochronę dla Twoich bliskich oraz dla Ciebie na emeryturę.

10. Masz dostęp do własnych funduszy emerytalnych, kiedy chcesz, z niewielkim lub żadnym skutkiem podatkowym, zgodnie z obowiązującymi przepisami podatkowymi.

11. Twoje pieniądze w planie są chronione przed procesami sądowymi i wierzycielami.

12. Nie musisz czekać, aż do przejścia na emeryturę do korzystania z pieniędzy.

"Następnym krokiem do maksymalizacji swojego bogactwa jest ..."

Jeśli pragniesz emeryturę na godziwym poziomie i zwiększyć swój majątek, mądrym pomysłem jest najpierw stworzyć własny system bankowy, dzięki czemu możesz zatrzymać ciągły odpływ Twoich pieniędzy, z dala od Ciebie.

Dzięki przesunięciu niektórych z obecnych aktywów lub oszczędności do funduszu Banku Rodzinnego, możesz stać się własnym bankierem bez jakichkolwiek kosztów. Tak więc, oprócz posiadania tych aktywów będą one nadal rosnąć. Również pozostaną w Twojej kieszeni wszystkie odsetki, które teraz płacisz za karty kredytowe, samochody, zakupy na raty innych drogich towarów, od pożyczek i kredytów - teraz i na resztę Twojego życia.

Miałem przyjemność pomagać w tworzeniu dziesiątek banków dla moich klientów, a teraz chciałbym zaprosić Ciebie do utworzenia Twojego pierwszego banku. Możemy wspólnie sprawdzić, czy jest to także dla Ciebie.

środa, 11 kwietnia 2012

DWIE DROGI DO PIENIĘDZY

Istnieją dwie sprawdzone drogi tworzenia bogactwa: można zwiększyć ilość pieniędzy poprzez więcej ich zarabianie albo można zwiększyć ilość pieniędzy poprzez tracenie mniej. Pierwszy sposób raczej nie budzi wątpliwości. Wszyscy wiedzą o co chodzi. Zarabiając więcej można więcej pieniędzy zachować i w ten sposób bogacić się coraz bardziej. Drugi sposób wydaje się mniej możliwy. Jak przez wydawanie mniej, zwiększać swoje bogactwo? Przecież w dzisiejszych czasach jest to niemożliwe. Czy, aby na pewno?

Gdyby było możliwe przekierować na siebie pieniądze, które zwykle wydajemy na obsługę długu, odsetki, podatki od oszczędności, i w ten sposób zwiększać swoje bogactwo, czyż nie byłoby to piękne? Rozważmy czy te pieniądze można wykorzystać do sfinansowania stylu życia, domów, samochodów, sprzętu RTV i AGD, edukacji, wczasów itp.
Co zwykle robimy? 

Jeśli chcemy kupić samochód to zwracamy się do banku i tam pożyczamy pieniądze. Spłacając taki kredyt, aż 25% stanowią odsetki. To są pieniądze, które tracimy na zawsze. W tym czasie nasz samochód stracił na wartości. 
Czy tak powinno być? 

Kupiliśmy na raty samochód wart 25.000,- zł. Dopłaciliśmy do niego w ciągu 5 lat 6.750,- zł, a po tym czasie nasze auto nie ma nawet wartości 12.000,- zł. Rata bankowa przy takim kredycie wyniesie 529,17 zł. Oprocentowanie to tylko 10,2 % z wszystkimi opłatami bankowymi.
Czy to jest normalne? Czy naprawdę musimy tracić nasze pieniądze? 
 
Zamiast iść do banku po kredyt może wartość raty odkładać i inwestować. Po 5 latach stan naszego konta przy oprocentowaniu tylko 6 % wyniesie 37.104,- zł. Możemy kupić samochód i zostanie nam jeszcze 12.104,- zł. Jeżeli nadal będziemy inwestowali 529,17 zł to po kolejnych 5 latach stan naszego konta będzie wynosił 53.431,- zł plus 12.000,- wartość samochodu. 

Co lepsze? 

Każdy musi odpowiedzieć sobie sam.

Tomasz Ślebioda

BANK RODZINNY

Każdy z nas kupuje na kredyt różnego rodzaju rzeczy, począwszy od mniejszych ( lodówki, pralki itp), po największe ( domy , samochody) . Gdybyśmy dodali wszystkie procenty, które oddajemy do banku w ciągu życia finansując nasze zakupy, prawdopodobnie byłyby to setki tysięcy złotych. Pomyślmy, co by się stało i jak wiele można by zaoszczędzić, gdyby ludzie zaczęli używać systemu, który nie tylko pozwoli im oszczędzać na emeryturę, ale również będzie finansował ich pożyczki.

Dokładnie to mam na myśli, kiedy mówię o koncepcji Banku Rodzinnego. Koncepcja ta wykorzystuje nowoczesną polisę na życie z funduszem kapitałowym z wyodrębnioną wartością polisy , która buduje kapitał i chroni rodzinę.
Właściciel polisy płaci składki przez pięć lub siedem lat , w czasie których znacznie wzrasta wartość polisy. Po tym czasie polisa zaczyna się sama utrzymywać , a właściciel nie musi już płacić składek.
Właściciel polisy jest uprawniony do pożyczania pieniędzy z polisy w każdym czasie i bez żadnych  kar.
Z tak specjalnie zbudowaną polisą ubezpieczeniową , właściciel polisy staje się własnym bankierem. Może on pożyczać pieniądze ze swojej własnej polisy ubezpieczeniowej i oddawać je tam z powrotem dla siebie, włącznie z procentem ( zamiast do banku czy innego pożyczkodawcy).
Przeciętny Polak wydaje na spłacanie kredytów około 35 groszy z każdej zarobionej złotówki. Dodatkowo, około 18 lub 32 grosze z każdej zarobionej złotówki zostaje wydane na zapłacenie podatków. Podsumowując, łatwo możemy obliczyć, że z każdej zarobionej 1 złotówki na podatki i na spłacanie kredytów wydajemy około 53, a nawet 67 groszy .
Bank Rodzinny umożliwia wzięcie pod kontrolę tych dwóch źródeł wydatków , co pozwala na znacznie szybsze gromadzenie pieniędzy , niż wtedy, kiedy koncentrujemy się np. na inwestycjach, które mogą, ale nie muszą przynieść nam zysk .
Używając Banku Rodzinnego stajemy się całkowicie niezależni od innych źródeł finansowania. Możemy kontrolować nasz własny system bankowy, a także ilość pieniędzy, która wpływa do naszego banku.
Korzyści wypływających z zastosowania koncepcji Banku Rodzinnego jest wiele.
Jedną z nich jest oczywiście ochrona bliskich na wypadek śmierci ubezpieczonego. Ubezpieczenie na życie jest mało ryzykowną inwestycją, a towarzystwa ubezpieczeniowe są znane ze swojego bardzo długiego utrzymywania się na rynku.
Nie możemy również zapomnieć o korzyściach podatkowych. Właściwie skonstruowane ubezpieczenie na życie pozwala na pożyczanie pieniędzy z polisy, a pieniądze te są wolne od podatków. Podobnie całkowicie wolny od podatku jest spadek wypłacony po śmierci ubezpieczonego.
Bank Rodzinny zapewnia środki nie tylko do finansowania naszych zakupów, ale również może być źródłem naszego dochodu emerytalnego.
Jeśli pragniesz dowiedzieć się więcej na temat stworzenia własnego banku skontaktuj się ze mną

wtorek, 10 kwietnia 2012

Bank Rodzinny - FINANSOWA SAMOWYSTARCZALNOŚĆ.

 STRATEGIA EMERYTALNA XXI WIEKU

19-letnie doświadczenie w ubezpieczeniach na życie i analiza wielu produktów finansowych doprowadziły mnie do wniosku, że istnieją dwie sprawdzone drogi tworzenia bogactwa: można zwiększyć ilość pieniędzy zarabiając więcej, albo można zwiększyć ilość pieniędzy zachowując ich więcej.

Bank Rodzinny to nie produkt a proces, który pomaga zarówno osobom fizycznym jak i przedsiębiorstwom przekierować pieniądze zwykle przesyłane na długi, odsetki i podatki z powrotem do ich portfela.

Proces ten oparty jest  na zasadach na jakich działają banki, a wykorzystuje do tego polisę na życie z funduszem kapitałowym z wyodrębnioną wartością polisy, przez co staje się on dostępny dla każdego, całkowicie zmienia dotychczasowe opinie o polisach na życie z funduszem kapitałowym, pozwala zachować kontrolę nad własnymi pieniędzmi  i jest najczęściej stosowanym rozwiązaniem finansowym przez moich klientów. Dotychczas aby "wygrać" z polisą trzeba było umrzeć. W tym systemie polisa pozwala Ci unikać długów. Sprawia, że "fiskus" pomaga Ci gromadzić i korzystać z pieniędzy oraz cieszyć się życiem bez długów i nadmiernych podatków.

Pomyśl o wszystkich pieniądzach wydanych w celu sfinansowania własnego stylu życia - dom, samochody, wczasy, sprzęt AGD i RTV, edukacja, prywatna opieka zdrowotna itp.

Rozważmy teraz jak czułbyś się gdybyś posiadał wszystkie te rzeczy i pieniądze, które na nie utraciłeś.


Instrumentem, który to umożliwia, i który wykorzystuje ulgi podatkowe i gwarantuje wzrost, jest koncepcja BANKU RODZINNEGO.

System bankowy, jest wykorzystywany przez banki, korporacje i zamożne osoby od ponad 200 lat. Do niedawna okryty tajemnicą przed zwykłymi obywatelami,dzisiaj dostępny dla  tysięcy osób i rodzin, które prowadząc swoje finanse osobiste mogą korzystać z tych samych zasad. Zaczynają one odwracać się od tradycyjnych form inwestowania, które wymagają sporej ilości ryzyka i zwracają się do bezpieczniejszego, bardziej przewidywalnego sposobu tworzenia bogactwa.

Bank Rodzinny umożliwia osobom i rodzinom, wzbogacenie się i wyeliminowanie ryzyka w ich życiu finansowym. Poprzez zrozumienie jak działa system bankowy, jednostki mogą stworzyć bezpieczne, przewidywalne plany finansowe, w których prawdziwe bogactwo może być tworzone zarówno dla siebie na czas aktywności zawodowej, jak i co bardzo ważne, na czas po przejściu na emeryturę, oraz dla  przyszłych pokoleń.

Jako emeryci będziemy potrzebowali dochodu i to nie tylko tego niskiego z obowiązkowego I i II filara zabezpieczenia emerytalnego. Trudno  będzie nam zebrać satysfakcjonującą kwotę, jeżeli podczas pracy zawodowej dużą część naszych środków przeznaczymy na spłatę odsetek i wszelkiego rodzaju kredytów. Bank Rodzinny pozwala odzyskać wszystkie te pieniądze i jednocześnie cieszyć się wszelkimi zakupami.

Jest też możliwością gromadzenia pieniędzy na przyszłość dla dzieci, bo przecież kiedyś będą się uczyły, będą chciały kupić samochód, czy mieszkanie. Można się na ten czas przygotować zamiast wiązać w przyszłości swoje pociechy z pieniędzmi pożyczonymi z banków. Do czasu przekazania pieniędzy dzieciom można  z nich korzystać, tak jak dotychczas korzystaliśmy z kredytów bankowych i bogacić  siebie i swoja rodzinę  zamiast  banki komercyjne.

Bank Rodzinny jest systemem, który może być realizowany w każdej rodzinie w Polsce, która jest w stanie konsekwentnie oszczędzać.

Zasady
Istnieją dwie sprawdzone drogi tworzenia bogactwa: można zwiększyć ilość pieniędzy zarabiając więcej, albo można zwiększyć ilość pieniędzy zachowując ich więcej.

Najbardziej szkodliwą częścią naszych finansów osobistych nie są małe stopy zwrotu, jakie otrzymujemy z naszych inwestycji, ale jest to kwota pieniędzy jakie wydajemy co miesiąc na długi (kredyt samochodowy, kredyt hipoteczny, karty kredytowe), odsetki, podatki, i koszty alternatywne (wzrost wartości pieniędzy, które mógłbyś zarobić, gdybyś nie zapłacił gotówką za zakupy).
Istotą Banku Rodzinnego jest to, że "posiadając własny bank" sam finansujesz własne zakupy, dzięki czemu minimalizujesz kwotę, jaką konsekwentnie do tej pory traciłeś na rzecz banków i innych instytucji finansowych. Następnie zwracasz ją z powrotem do siebie, dzięki czemu zwiększasz swój dobrobyt, a nie dobrobyt banków. Przekierowanie pieniędzy, które inaczej trafiłyby na długi, odsetki, koszty i utratę alternatywnych możliwości, będą miały znacznie silniejszy wpływ na Twoje finanse niż stopa zwrotu z inwestycji.

Bank Rodzinny jest planem gromadzenia i korzystania z pieniędzy.

Ubezpieczenie na życie z funduszem kapitałowym z wyodrębnioną wartością polisy.
Choć zasady bankowości są ważne, produkt finansowy, w którym system bankowy jest realizowany jest równie ważny. Ubezpieczenie na życie z funduszem kapitałowym z wyodrębnioną wartością polisy, okazuje się bardziej przydatne w systemie bankowym, niż prosty cel ubezpieczenia na życie. Jego cechy pozwalają najlepiej wykorzystać go do celów Banku Rodzinnego.

Ubezpieczenie na życie z funduszem kapitałowym z wyodrębnioną wartością polisy ma wiele zalet, w tym: płynność, kontrola , gwarancje, odroczony podatek od zysków kapitałowych, brak podatku od konwersji środków, częściowe wykupy wolne od podatku od zysków kapitałowych, możliwość nieograniczonych wpłat dodatkowych, przekazanie uposażonym bez postępowania i podatku spadkowego, ochrona przed wierzycielami, dostęp do środków w każdej chwili, wycofywane środki nie pomniejszają sumy ubezpieczenia. Te zalety pozwalają wartości pieniężnej polisy rosnąć szybciej i efektywniej niż w jakimkolwiek innym obecnie dostępnym instrumencie finansowym.

Start
Tworzenie komercyjnego banku kosztuje miliony złotych na początek. Twój prywatny system bankowy, może być skuteczny, gdy oszczędzasz zarówno 200,- zł jak i 10.000 zł miesięcznie.

Niespodziewany przypływ gotówki
Wiele osób nagle otrzymuje niespodziewane, spore kwoty pieniędzy, czy to w drodze dziedziczenia, czy premii w pracy , itp. często powstaje pytanie, co mam zrobić z tym dodatkowym kapitałem? Takimi pieniędzmi możesz zasilić swój system bankowy. Może to być jednym z najszybszych sposobów rozpoczęcia korzystania przez Ciebie z własnego systemu bankowego. Te pieniądze będą przyrastać, gdy ich nie używasz, i do tego zyski kapitałowe będą wolne od podatku. Te pieniądze są płynne i gotowe do użycia na następny duży zakup.

Główna wartość
Większość z tych, którzy uzyskali znaczną ilość dóbr ciężko pracowali, aby to zrobić. Bank Rodzinny pomaga tym osobom na kilka sposobów: tworzy miejsce "zamieszkania" dla zgromadzonych pieniędzy, z gwarancją rozwoju i korzyści podatkowych. Pieniądze z wartości polisy, można użyć w przypadku pojawienia się okazji do wykorzystania tych pieniędzy gdzie indziej. Dodatkowo pieniądze, które są wykorzystywane w ramach systemu przechodzą na spadkobierców i są wolne od podatku spadkowego nawet dla osób niespokrewnionych. Pozwala także na wpłaty dużych sum pieniędzy, które będą łatwo przenoszone na spadkobierców, unikając procedur i podatków. Rośnie w ten sposób, w znacznym stopniu ilość pieniędzy przekazywanych spadkobiercom.


Ubezpieczenie na życie z funduszem kapitałowym z wyodrębnioną wartością polisy podstawą Banku Rodzinnego.
Bank Rodzinny jest koncepcją opierającą się na zdrowych zasadach pieniężnych i bankowych. Aby, pełniej zrozumieć koncepcję tworzenia własnego banku, trzeba uzmysłowić sobie, że pieniądze potrzebują miejsca do zamieszkania. Potrzebują instrumentu finansowego, bardzo bezpiecznego, a także posiadającego związane z nim gwarancje. Jest wiele miejsc, gdzie prywatny system bankowy może być tworzony, ale prostą prawdą jest, że ubezpieczenie na życie z funduszem kapitałowym z wyodrębnioną wartością polisy, posiada największą ilość zalet.
Udowodniono, porównując ze sobą całkowitą kwotę środków pieniężnych w stosunku do całkowitych przyszłych przepływów pieniężnych, że w ubezpieczeniu na życie z funduszem kapitałowym z wyodrębnioną wartością polisy, oszczędności rosną znacznie wydajniej i bezpieczniej niż w innych formach rachunków oszczędnościowych lub rachunków inwestycyjnych. Ponadto polisa ta ma dodatkowy atut - świadczenie z tytułu śmierci.

Ubezpieczenia na życie od wielu lat postrzegane są bardzo źle. Często słyszymy, że ubezpieczenie z funduszem kapitałowym jest zbyt kosztownym i strasznym miejscem do przechowywania pieniędzy.
Badając tradycyjnie zorganizowane polisy na życie z funduszem kapitałowym trudno oprzeć się racjonalności tych argumentów. Jednak prawidłowo skonstruowana polisa z wyodrębnioną wartością pieniężną (o wysokiej wartości pieniężnej i stosunkowo niskim świadczeniu z tytułu śmierci), może stworzyć dużą ilość wartości pieniężnych, i to szybko. W ciągu pierwszych pięciu lat, wartość pieniężna polisy jest zbliżona do wartości wpłaconych pieniędzy, a polisa ma wystarczające środki na pokrycie kosztów ubezpieczenia.
Dzięki temu polisa ta, to unikalny sposób na stworzenie, własnego systemu bankowego, z dodatkową korzyścią sumy ubezpieczenia w razie śmierci, która przechodzi na spadkobierców wolna od podatku.

Ciesz się majątkiem

Budowanie i ochrona majątku tracą sens, jeśli nie możesz korzystać z tego, co już posiadasz. Wierzę, że zasobność powinna oznaczać wolność. Tylko do Ciebie należy decyzja, jak chcesz wykorzystać możliwości, które daje Ci zgromadzony majątek. Doradzę Ci jak tego dokonać w optymalny dla Twojego celu sposób, wspólnie dobierzemy rozwiązania, które pozwolą Ci cieszyć się wolnością finansową bez naruszania jej fundamentów.

Rozumiem doskonale Twoje potrzeby i zdaję sobie sprawę, że nie tylko gromadzenie majątku się liczy. Decydując się na długoterminową inwestycję nie musisz jednocześnie wyrzekać się korzystania z bieżących profitów płynących z Twojej pracy.
Dlatego doradzę Ci najkorzystniejsze sposoby inwestowania, które pozwolą Ci cieszyć się Twoimi inwestycjami dziś, a jednocześnie zachowywać ich potencjał na jutro.


Przykład:

Porównanie  wyników finansowych, po pożyczeniu pieniędzy na zakup samochodu, z banku komercyjnego i Banku Rodzinnego (użycie pieniędzy Banku Rodzinnego nie uwzględnia wzrostów z tyt. inwestowania gromadzonych środków, ale unaocznia, że dzięki zastosowaniu proponowanego rozwiązania można mieć i samochód i pieniądze, przy tym całkowicie uniknąć długów na rzecz osób trzecich)
Ubezpieczenie na życie z funduszem kapitałowym z wyodrębnioną wartością polisy jest najnowocześniejszą polisą na życie, jedyną w swoim rodzaju - żaden inny instrument finansowy nie posiada wszystkich zalet, które pozwalają na gromadzenie, ochronę, kontrolę swoich pieniędzy, z ograniczeniem zobowiązań podatkowych i dodatkowo z gwarantowaną sumą ubezpieczenia, nienaruszalną nawet przy częściowych wykupach wartości polisy.
 Tomasz Ślebioda